Opublikowane

Trudności w związku i rozwód – osobista historia

Byłem w związku z dziewczyną kilka ładnych lat. Lubiana, pozytywna i uśmiechnięta z niej osoba. Byłem przekonany, że w moją stronę nic nie wywinie, że ona taka nie jest i będziemy sobie razem działać dla wspólnego dobra. Była masa zapewnień z jej strony co do tego i w ogóle można by książkę o tym napisać... Z biegiem czasu pomagałem jej, wspierałem ją jak tylko mogłem. Wiadomo, zgrzyty jakieś się trafiały ale ogólnie związek przecież będzie trwać... Aż w końcu po kilku długich latach dałem się namówić na ślub, no bo czemu by nie? Ślub się weźmie jak wszyscy i dalej to się będzie kręcić, dziecko, starość... Dzieliła nas wcale nie tak mała odległość, więc najpierw zaszła w ciąże i dopiero potem zgodnie z wieloletnimi ustaleniami przeprowadziła się do mnie. Wtedy dosadnie poznałem jej drugie oblicze. I to jest totalny szok jak można nagle zmienić swoje zachowanie wobec mnie. Nie mam nałogów, nie sprawiam problemów, jestem pomocny i pracowity, dziecko już jest, człowiek chciałby normalnie funkcjonować, cieszyć się rodzicielstwem, a żonie minimum raz w tygodniu odwalało. Obecnie i przez cały ten czas jestem jej znienawidzonym wrogiem nr jeden, najgorszym z najgorszych. Przez całe życie nie spotkałem się jakoś szczególnie z negatywnymi epitetami w swoją stronę, a z jej ust usłyszałem o sobie już tyle chamskich, przepełnionych nienawiścią określeń, że to się w głowie nie mieści. W tym groźby i szantaże zrobienia sobie lub mnie lub innym moim bliskim krzywdy (nawet i dziecku z początku). Parszywe sugestie, że ja swojemu dziecku krzywdę zrobiłem bo ona nie zawsze jest, gdy przebywam z dzieckiem, "a kto wie co ja wtedy mu robię". Człowiek nerwowo nie wytrzymywał tej całej jej psychozy jaką mi zgotowała, lecz starałem się tego nie okazywać. I wiecie, co? To wszystko to jest moja wina, jestem taki zły, bo nie chcę zgodzić się na przeprowadzkę do jej rodzinnych stron gdzie tam było jej "dobrze", choć nie było to nigdy brane pod uwagę i wiedziała dobrze na co się pisze. Żona planuje jak najprędzej wrócić do "siebie", dziecko mi zabrać bo ona teraz najukochańsza matka, a ja mam czekać na papiery rozwodowe bez orzekania o winie i szykować alimenty bo do niczego innego nie jestem już jej potrzebny.Nie chcę podawać za dużo szczegółów bo nigdy nie wiadomo kto to przeczyta, ale żona nie ma 18,20-stu lat... dorosła kobieta x>30. Jak to się można przejechać z kobietą, to jest totalnie szok, potrafi wywrócić wszystko do góry nogami... W najbliższych miesiącach pewnie czeka mnie batalia w sądzie, a tymczasem kiedy jeszcze ona ze mną mieszka, będę starał się nacieszyć się dzieckiem, którego nie będę miał możliwości odwiedzać zbyt często ze względu na znaczną odległość. Echh ;-( Człowiek jest w takiej rozsypce, ale jakoś stara się to wszystko udźwignąć...#zwiazki #malzenstwo #rozwod
113

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
@ZenzenzenDzieckiem zajmuje się z radością i gdy mogę bo jednak jeżdżę do pracy i co jakiś czas jest robota dookoła domu. Ale po powrocie od razu witam się z nim, obiad zjem i spędzam z nim czas, bawię się z nim, dużo mu opowiadam, co robię, co się dzieje itd. Przychodzi w końcu pora na popołudniowe spanie, więc jeszcze butla mleka i akurat potem to już żona usypia bo u mnie stawia opór i płacze. Uśnie w końcu ale płacz czasem trochę trwa, więc żeby nie męczyć dziecka to żona usypia (oczywiście później lub na bieżąco mi dogryza, przez to, więc człowiek dodatkowo się stresuje gdy próbuje ululać). A wtedy by nie przeszkadzać mam chwile dla siebie aż dziecko się nie obudzi. Gdy usłyszę, że już nie śpi, to od razu idę i przebywam z nim aż do kąpania, bo to nasza ceremonia, oliwka, świeży pampers, bodziak i znów karmienie i do spania na rękach matki. Robi się wtedy już godzina koło 19:40. Więc staram się być aktywny, wymiana pampersa z dwójką? Żaden problem, to są fajne chwilę z dzieckiem, wtedy bardziej uważnie Cię obserwuje, uśmiecha się a nawet się wygłupia, więc nie wiem co jeszcze miałbym robić. Żona oczywiście umniejsza mi, cały spędzony czas kwituje, że tylko przez pół godziny z dzieckiem siedzę, że przed innymi się tylko popisuję, że się dzieckiem nie interesuje, a dopiero co rozpaczała, że na matkę się nie nadaje, że ona nie potrafi tak z dzieckiem rozmawiać/bawić się jak ja, że do niej tak się nie uśmiecha jak do mnie itd., że ona nie nadaje się na matkę itd. Na prawdę człowiek stara się nacieszyć dzieckiem jak tylko może, ale jak tylko słyszy te jej ujadanie to ręce opadają. Jak był noworodkiem, nad wszystkim ja czuwałem, kiedy pobudka na karmienie - co 2 godziny (butelką), jakie porcje mleka, ile dziennie wypiło, pampersy, usypianie, kiedy żona miała pić te kakao na laktacje. A ona wtedy jedynie nerwy w stronę dziecka, w moją stronę... szlag ją trafia bo dziecko zamiast spać to płacze itd. A teraz najukochańsza matka mówi do dziecka, że już niedługo się uwolnimy, już niedługo będziemy szczęśliwi.@Damian7sMam nadzieję, że tak. Choć podobno innym za pierwszym razem po ślubie "wyszło", a my musieliśmy się jednak trochę starać i żona oczywiście to przeżywała. Ona wszystko przeżywa i dramatyzuje, w obecnym roku dramy level hell.@pracowity-teoretyk-38Niewiele mam już chyba czasu, bo ona chce żebym czym prędzej ją i dziecko odwiózł w rodzinne strony, a jak mi zależy na dziecku to sobie będę przyjeżdżać (przypominam, dzieliłoby nas kilkaset km). Nie chcę się na to zgodzić przede wszystkim by nie utracić nagle kontaktu z dzieckiem właśnie przez tą odległość, a poza tym nie wiem jak to byłoby odebrane przez sąd, że wydałem "zgodę" na jej wyprowadzkę z dzieckiem bez rozwodu, bo w końcu sam ją odwiozłem? @xentropia @elena-maryBrałem to też pod uwagę, ale ona już po przeprowadzce będąc w ciąży zaczynała szukać problemów na siłę. Poza tym wielokrotnie zachęcałem do skorzystania z psychologa czy też psychiatry, że będę tam razem z nią itd. ale nic to nie dało. Twierdzi, że psycholog powie jej to samo co ona mi. A ona ma koleżankę psychologa, która też coś tam chciała wymusić na swoim mężu i się wyprowadziła z dzieckiem. Jak to ona powiedziała, że trzeba robić tak, aby było nam (kobietą) dobrze, a nie im (facetom). Odnośnie wsparcia to już gdzieś o tym wspomniałem, więc nie wiem co jeszcze mam robić, bo co chciała to robiłem.Ona tylko rozwód chyba, że się przeprowadzę z nią, ale mam liczyć się z tym, że do mnie i tak nic nie czuję, więc mogę sobie mieć kogoś na boku do bzi**nia, jej to nie obchodzi, jedynie co to będę dziecko na co dzień widywać. A jak nie to rozwód, ona nie pierwsza i nie ostatnia, ona sobie da radę, jeszcze sobie życie z kimś ułoży. A dziecko jak będę chciał to sobie odwiedzę, wtedy wyjdzie jak mi na nim zależy. I ciągle tylko takie gadanie. A dobrze wie, że taki wyjazd to koło siedmiu godzin jazdy autem w jedną stronę. Komunikacją publiczną, gdy kiedyś jeździłem to z 12 godzin. Nie powiedziałem, że dziecko chcę oddać bez walki, ale obecnie co mogę zrobić? Jeśli ktoś po nią przyjedzie to mam jej dziecko z rąk wyrywać? I po policje dzwonić? Nie wiem, to bym musiał chyba z prawnikiem ustalić. Bo szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia jak to prawnie wygląda.@n_____SSerdeczne dzięki za słowa otuchy i takiego mimo wszystko słowa spokoju. To jest straszne i nie sądziłem, że kiedyś będę przechodził przez coś takiego i to jeszcze na tak popapranym poziomie. Całe dotychczasowe bezproblemowe życie teraz wypisało mi zaległy "rachunek". Niby sobie jakoś tam radziłem, grunt by zająć czymś głowę, więc oto akurat nie było problemu wiosną i latem - praca i remonty do koło domu pomogły przetrwać. Teraz już dziecko zjada trochę tej uwagi. Ale i tak widzę, że trzeba było się gdzieś wygadać bo jednak trochę się rozpisałem. Zastanowię się może nad tym terapeutą, czy psychologiem, może jednak wewnętrznie mnie trochę to uspokoi. No właśnie póki co już tak ona nie dzikuje, ale dziś znów wspominała, że jeśli dłużej tu zostanie to sobie coś zrobi i wszyscy się dowiedzą, że to moja wina, bo nie chcę jej odwieźć do domu rodzinnego.Tak, ciągle mieszka ze mną. Przez cały rok starałem się unikać eskalacji, nie dolewać oliwy do ognia bo ona się tylko nakręcała jeszcze bardziej. Obecnie od jakichś dwóch tygodni staram się mocno jej unikać, nie przebywać z nią ale i tak nie ma problemu z tym by dorzuciła do pieca, że uciekam, że taka rozmowa ze mną. A rozmowa z nią polega tak naprawdę tylko na tym, że mam się określić czy przeprowadzę się w jej strony. Odpowiadam, że nie i ona dalej się nakręca. Przez kolejne dwa trzy dni słucham o rozwodzie, potem kilka dni spokoju, zachowuje się normalnie, że razem można funkcjonować i zaraz znowu zadaje to samo pytanie. I tak w kółko. Kilka dni jest wszystko ok, wracasz do domu z pracy i nigdy nie wiesz czy to akurat ten dzień, że znowu się zacznie. Ogólnie to przed nią nie ucieknę, bo jak się nakręci to i przyjdzie na piętro, na ogródek, go garażu, wszędzie... Musiałbym wyjechać by się przed tym uchronić bo dosłownie chodziła i mnie szukała, wydzwaniała.Rozmowa z rodziną w jej oczach tylko znacznie pogorszyła moja sytuacje. Według niej musiałbym trzymać wszystko w sobie, to wtedy wyjdę na dorosłego faceta. Odnośnie grup wsparcia, dlatego napisałem tutaj, żeby coś z siebie wyrzucić, ale nie ukrywam, że ze wstydem się z tym dzielę. @interpenetrateJuż raz tak zrobiłem, po porodzie byliśmy tydzień u niej w domu. Ona ma swoje konflikty tam, i w pierwszych dniach narzekała na to co tam zastała i mówiła, że długo tam nie zostaniemy z tego co widzi, a potem co jakiś czas zaczęła kręcić głupie żarty wobec mnie, mojej rodziny, mojej okolicy że to zad**ie, która tak naprawdę jest cywilizacją w porównaniu z jej miejscowością. W końcu nie spodobało mnie się to, zwróciłem jej na to uwagę żeby przestała to robić i znów się zaczęło. Rozwód, ona nie wraca ze mną, ale ostatecznie wróciła.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@thorgoth @KrowkaAtomowka @NoamiJuż prostuję/precyzuję.Kilkuletni związek (5)-> zaręczyny (2) -> ślub (1) -> dziecko -> zamieszkanie razem (1)Nie twierdzę, że była aniołem przez X lat i że dosłownie z dnia na dzień o 180 stopni zrobiła obrót. Mieliśmy swoje sprzeczki, różne sytuacje, ale wracało wszystko do normy i przede wszystkim nie było chamstwa i takiej zimnej wręcz nienawiści z jej strony, a w czasie ciąży, gdy jej odwalało to zachowywała się tak jakby była w jakimś amoku. Właśnie wtedy robiła mi największe jazdy, włącznie z tymi groźbami. Niby hormony, ale żeby aż tak? No to czekamy aż urodzi i się unormuje, na necie były podobne przypadki opisane. Z pozoru była taka jak ją w skrócie opisałem i normalnie nikt by mi nie uwierzył, że mogłaby odwalić takie numery. @rol-exStarałem się nagrywać, gdy jej odwalało, musiałem to przewidzieć trochę wcześniej. Nagrań jeszcze nie zweryfikowałem czy np. jej groźby wyraźnie słychać bo ciężko to zrobić żeby odsłuchać to na cały głos by usłyszeć co mówi na nagraniu kiedy jest w domu. Do tego szok, silne emocje, stres, miałem jeszcze pełno roboty na zewnątrz, która przy okazji pozwalała mi jakoś to przetrwać. Ona też nie krzyczała, mówiła normalnie, innego dnia z płaczem, z histerią, do tego przeważnie był włączony telewizor. Android w telefonie jeszcze czasem ubijał nagrywanie przy wyłączonym ekranie, więc nie wiem czy każdy nocny jej epizod się nagrał czy nie. Niestety nie zgłosiłem tych sytuacji do żadnej instytucji. Wstyd zwyciężył, a jeszcze jakby do mnie policja z interwencja by przyjechała to już w ogóle, bo moja miejscowość nie jest jakaś duża. A cwaniara raz z premedytacją powiedziała (była w zaawansowanej ciąży), że jak przyjadą to komu uwierzą? Jej czy mi? Ona powie, że się nad nią znęcam, że ją uwięziłem w domu. A raz, gdy coś mi zabrała i chciałem jej to odebrać, ledwo co się zbliżyłem, nawet jej nie dotknąłem to zasłoniła się plecami i krzyki ałaa ałaa zostaw mnie, nie bij mnie, ałaa ałaa to boli... Chłop z kobietą sobie nie może poradzić. Teraz żałuję, bo trzeba było zadzwonić, odsłuchać od razu nagranie jeśli nagrać się udało i byłbym czysty, a tak od niej słyszę tylko, że ja wymyślam, i że jej nic nie udowodnię bo nic takiego nie miało miejsca. heh@pancziiDo ślubu byłem sobą, jakieś ewentualne próby ograniczenia mnie lub narzucenia mi czegoś co mi przez myśl nie przechodziło to traktowałem z uśmiechem, a teraz widzę po sobie jak się to wszystko po ślubie diametralnie zmienia. Dla niej czas, który razem spędziliśmy, masa zdjęć, wyjazdów, pomoc i wsparcie jakie ode mnie uzyskała nic to dla niej nie znaczy. Absolutnie nic. Byłem głupi, że pomagałem, byłem głupi, że płaciłem, nikt mi nie kazał tego robić, nikt mi nie kazał się oświadczać (a to, że stękała oto dłuugi czas to powiedziała, że nie musiałem przecież jej słuchać) tak mi gada i się głupio śmieje. Tak jak mówisz, tak też się czuję, jak frajer, wykorzystany i wypluty jak już nie jestem potrzebny.Dzięki stary, z tymi huraganami faktycznie coś jest na rzeczy.@adamsowaanonW wieku 21 lat o ślubie nie myślałem. Jestem bliżej level40, a po ślubie dopiero dwa lata, tak się od tego broniłem bo sam byłem przekonany, że poza presją społeczeństwa nic to nie zmienia - jakże się myliłem... ale dobra, znajomi po ślubie, wszyscy po ślubie, z mojego otoczenia jakoś brak rozwodów i jest ok, to spoko, niech tak będzie, mojej żonie marzył się ślub kościelny, wesele itd. a niech ma...@smallboobsloverWedług niej to ja jestem winny rozpadu małżeństwa i rodziny. A to jak się zachowywała to jest to tylko przeze mnie. Na własną rękę nic nie będę robił, nic nie podpiszę, na nic się nie zgodzę. Niby twierdzi, że jak najszybciej chce to zakończyć i stąd bez orzekania o winie, ale nie wiadomo co potem znowu wymyśli, tym bardziej, że zdanie potrafi zmienić co drugi dzień.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
pracowity-teoretyk-38 pisze:
Idz od prawnika i dowiedz się jak się zabezpieczyć. Jak ma takie odpały z grozbami to nagrywaj rozmowy z nią. Mogą Ci się przydać w przyszłości. Niestety w sądzie nie będzie żadnej litości z jej strony i szykuj dowody stawiające ją w złym świetle. Udowodnij też, że ona che wyjechac i ograniczyć Ci przez to widzenia z dzieckiem. Wg prawa jesteście równymi rodzicami więc nie stawiaj się w roli przegranego.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

y1zj5o8prvbg2yafm03arwd4

Dodane: 20 listopada 2024 - 21:49:32
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy