Od 1,5 roku nie dostałem żadnej podwyżki. Pracuję w bardzo wąskim sektorze i pracodawca mimo, że zatrudnia ok 1500 osób (w całej PL), cały czas zasłania się "niewyrobionym budżetem, braku założeń podwyżek w budżecie, słaba sytuacja na rynku etc" ale jednocześnie fakt, że jest to wąski obszar działań - to jest to pewny as w rękawie, którym często się posługują: "nikt cię tu na siłę nie trzyma" Morale i motywację mam praktycznie na poziomie 0. Ostatnią podwyżkę wywalczyłem na zasadzie ściemy - że dostałem ofertę od innego pracodawcy. Wyrobił się u mnie syndrom zbitego psa, mam wyrzuty sumienia lub poczucie winny, gdy myślę, że miałbym pójść zapytać o podwyżkę: " skoro jest ciężka sytuacja, to czy powinienem być tak łapczywy", "czy na pewno zasługuję na podwyżkę", "jeśli dostanę podwyżkę, to pewni będę pierwszy do odstrzelenia" Najlepsze jest to, że gdyby ktoś mnie spytał w odwrotnej sytuacji to widziałbym co powiedzieć. Ale sam mam taką blokadę i strach, że mnie to paraliżuję. #pracbaza #praca #korposwiat

