Ten post będzie opisem mojego natręctwa, które przeszkadza mi w życiu. Nie mogę podjąć się pewnych czynności, jeśli nie wykonam ich w określony sposób i/lub w określonym czasie albo w sekwencji z innymi czynnościami. Jest to kompletnie bez sensu, bo takie ich wykonywanie to moje własne urojenia, które nic nie wnoszą, a jednak to silniejsze ode mnie. Nie potrafię przezwyciężyć myśli, że jeśli coś nie może być zrobione po mojemu, to lepiej, żeby nie było zrobione wcale, mimo iż tak naprawdę wiem, że to jest nieprawda i jest zupełnie odwrotnie. Jest to zgubne w skutkach, bo w praktyce nie…