#zwiazek #seks #kobiety #relacja #partnerkaCześć wszystkim,Jestem ze swoją partnerką od 7 miesięcy. Znamy się od 9 miesięcy, ale seks uprawiamy od pół roku. Pierwsze 3-4 miesiące związku to było coś niesamowitego pod względem seksualności. Nawet 2 razy jednego dnia. Oboje mamy po 23-24 lata i nie mieliśmy za dużo partnerów seksualnych (każdy z nas miał swój pierwszy raz z kimś innym, a my jesteśmy drugimi partnerami seksualnymi dla siebie). Co jednak od poczatku mnie ciekawiło, to też nasza lekka niepewność do seksu, stąd ten pojawił się dopiero później. Ja miałem lekki problem z erekcją, chyba bardzo patrzyłem zadaniowo na seks. Ona z kolei zawsze przed zbliżeniem mocno przeżywała, miała zimny nos, ręce, nie zawsze potrafiła się otworzyć, inicjować czy sama prowadzić seks - woli abym to ja dominował. Gdy nam wyszło raz, drugi, potem szło wszystko idealnie w tym zakresie i to były niesamowite chwile.Jednak teraz zastanawiam się, czy aby na pewno jesteśmy seksualnie kompatybilni. Po pierwsze - dziewczyna przez te pół roku zainicjowała seks może 3-4 razy. Niesamowicie mi się to zawsze podoba gdy inicjuje, ale mam wysokie libido, przez co czuje, że robi to zbyt rzadko. Ćwiczę, biegam, mam ochotę na seks prawie codziennie. Ona z kolei od ostatniego czasu już niekoniecznie. Ona zaczyna powoli myśleć, że moje pożądanie i seks to główny cel związku, a nie budowanie rodziny i miłe spędzanie czasu, choć w mojej opinii nigdy tego nie pokazuje (nastawienia wyłącznie na seks, choć oczywiście bardzo mi na tym zależy i czasami myslę przed spotkaniem o seksie z nią zamiast innych rzeczy - ale czy to jest na pewno złe?).Kobieta zaczęła mi w ostatnich 2-3 tygodniach odmawiać seksu, przez co ja w jakiś sposób nie mogę być w takich sytuacjach tym "śmiesznym, fajnym facetem", bo jednak takie odrzucenie wewnątrz zawsze w jakiś sposób boli. Ona sama też przestała tak często, jak wcześniej, ubierać seksowną bieliznę i tak dalej. Teraz jak już to woli seks z rana albo dopiero po umyciu się, czyli zmyciu makijażu, ściągnięciu ładnych ubrań i tak dalej. Po prostu dla niej seks stał się o wiele mniej ważny niż dla mnie.Oczywiście że chcę być z tą kobietą. Jest przepiękna, mądra, mamy podobne zainteresowania, potrafi świetnie ugotować, chce spędzać ze mną wiele czasu, planować wyjazdy, na dzisiejsze czasy to naprawdę dobra kobieta. Seks też jest, ale już rzadziej, czyli może 2 razy w tygodniu, co w porównaniu z nawet 6 stosunkami w tygodniu, co miało miejsce kilka miesięcy temu, jest sporą różnicą. Rozmawialiśmy o tym, ale ona po prostu sprowadza to do tego, że nie zawsze kobieta musi mieć ochotę przez swój cykl przed okresem czy sam okres - i tu rzeczywiście, przy owulacji mamy tydzień, gdzie seks może być nawet codziennie albo i dwa razy w jednym dniu, jeśli mamy oboje ogromną ochotę na siebie.W innym przypadku widzę, że ona chce inaczej spędzać czas. Powiedziała mi nawet, że zaczęła czuć, że każde nasze wyjście czy spotkanie musi kończyć się seksem, że zawsze do tego doprowadzam, więc czasami ma mniejszą ochotę na przytulanie się czy całowanie w łóżku, bo wie, że to pewnie skończy się seksem, na który czuje teraz trochę presji i ma tego w pewien sposób dość. Co robić w tym przypadku? Jesteśmy seksualnie niekompatybilni? Czy raczej ja trochę przesadzam przez swoje dziwne urojenia przez oglądanie porno kilka lat w młodym wieku (rzuciłem od roku), a kobiet które będą przez lata dzień w dzień chętne na seks po prostu nie ma i to zwykłe urojenia? I seks 2-3 razy w tygodniu to też normalny wynik dla związku 24-latków? Chciałbym z nią być, ale jednocześnie nie mogę się tym tak frustrować, bo wtedy to ja zniszczę ten związek przez to, że ona będzie czuć presję i mój nacisk na seks, a to nigdy nie napala kobiety, tylko wręcz zniechęca do zbliżeń czy samych spotkań.

