Sąsiedzka pomoc czy fraj3rstwood ponad miesiąca często pomagam znajomemu przy remoncie, ( tzn. drobne przysługi, ale częste ) calkowicie za darmo, bo nie zaproponował nic, nawet browara, ok. W tym czasie on mi pomógł jeden jedyny raz i ja odwdzięczyłem się 4pakiem, ok. Pomijając to...Byliśmy umówieni pewnego poranka w konkretnych godzinach, że pomogę mu wnieść meble na górę, więc ja wstałem wcześniej przed pracą, przygotowałem się, czekałem, spoglądałem na godzinę i na telefon, niestety temat ucichł kontakt jakby się urwałNa drugi dzień dostałem wiadomość od niego, że na następny dzień raczej powinny być meble i czy wstane wcześniej przed praca i mu pomogę. Odpisałem, że przecież my byliśmy umówieni na wczoraj i czekałem, byłem niewyspany i cały dzień przez to zarąbany w akcji, i że już nie bede miał czasu jutro. Odpisał mi tylko " okej :) " a ja liczyłem na jakieś wytłumaczenie sytuacji albo jakieś "sorry". Chłop prawdopodobnie jest roszczeniowy i uważa, że skoro ja nie mam dzieci to znaczy, że nie trzeba szanować mojego czasu. Co powinienem dalej zrobić w takiej sytuacji ? olać całą sprawę czy być wkurzony na niego ?#logikaniebieskichpaskow #logika rozowychpaskow

