Już dziś na tagu #alkoholizm dwie osoby napisały, że nie widzą żadnej różnicy po rzuceniu alkoholu. I ja mam tak samo, u mnie jest to półtora roku. Ja też nie widzę, bo brak kaca nie jest dla mnie żadnym argumentem bo nie miewałem kacy takich które by mi przeszkadzały w czymś. Na pewno jestem zdrowszy ale czy lepiej się czuje? Nie. Czuje się tak samo. Czy lepiej śpię? Nie wiem, może, bo nigdy nie narzekałem na sen, po alko zawsze miałem głęboki i długi sen (tak mi się wydaje), bo piłem w weekendy i w tą sobotę i niedzielę rano mogłem sobie pozwolić na spanie do oporu. Może zostało mi trochę więcej kasy w portfelu? Pewnie tak. Tylko co mam z tą kasą robić? Po prostu zamieniłem wyjścia ze znajomymi i picie na siedzenie i nudzenie się w domu, a w tym czasie inni imprezują, na rolkach same toasty, przychodzą tego typu snapy. Ktoś powie to weź się za siebie i coś rób. Ale ja robię, uprawiam sport ale robię to też w tygodniu, a w weekend zajmuje mi to około godziny. Gotuje jedzenie, sprzątam. A może wychodź i nie pij? Tylko nikt nie chce. Ktoś mnie zaprasza na flaszkę bo żona pojechała z dzieciakiem do matki. Mówię, spoko, wpadnę, ale nie piję. I od razu zmiana planów, jednak się nie uda bo żona zostaje. I tym sposobem te półtora roku uważam za zmarnowane, nawet nie czuję tych weekendów, biorę sobie rzeczy z pracy do domu aby się w ściany nie patrzeć albo nie popaść inny nałóg np. oglądanie twitach i wysyłanie donejtów - wtedy przynajmniej wiem, że ktoś inny ma frajdę z tych pieniędzy.#zalesie

