Opublikowane

Rzucenie alkoholu a codzienność: Czy warto?

Już dziś na tagu #alkoholizm dwie osoby napisały, że nie widzą żadnej różnicy po rzuceniu alkoholu. I ja mam tak samo, u mnie jest to półtora roku. Ja też nie widzę, bo brak kaca nie jest dla mnie żadnym argumentem bo nie miewałem kacy takich które by mi przeszkadzały w czymś. Na pewno jestem zdrowszy ale czy lepiej się czuje? Nie. Czuje się tak samo. Czy lepiej śpię? Nie wiem, może, bo nigdy nie narzekałem na sen, po alko zawsze miałem głęboki i długi sen (tak mi się wydaje), bo piłem w weekendy i w tą sobotę i niedzielę rano mogłem sobie pozwolić na spanie do oporu. Może zostało mi trochę więcej kasy w portfelu? Pewnie tak. Tylko co mam z tą kasą robić? Po prostu zamieniłem wyjścia ze znajomymi i picie na siedzenie i nudzenie się w domu, a w tym czasie inni imprezują, na rolkach same toasty, przychodzą tego typu snapy. Ktoś powie to weź się za siebie i coś rób. Ale ja robię, uprawiam sport ale robię to też w tygodniu, a w weekend zajmuje mi to około godziny. Gotuje jedzenie, sprzątam. A może wychodź i nie pij? Tylko nikt nie chce. Ktoś mnie zaprasza na flaszkę bo żona pojechała z dzieciakiem do matki. Mówię, spoko, wpadnę, ale nie piję. I od razu zmiana planów, jednak się nie uda bo żona zostaje. I tym sposobem te półtora roku uważam za zmarnowane, nawet nie czuję tych weekendów, biorę sobie rzeczy z pracy do domu aby się w ściany nie patrzeć albo nie popaść inny nałóg np. oglądanie twitach i wysyłanie donejtów - wtedy przynajmniej wiem, że ktoś inny ma frajdę z tych pieniędzy.#zalesie
08

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
@drakan8: Chodzi o to, że już nie tkwię. Po prostu już postawili na mnie kreskę i nikt o mnie nie pamięta.Chodzę na siłownię, dołączam do ustawek na rower, gram na orliku i co? To wszystko trwa chwilę jak coś razem robimy, a potem jest cześć i każdy idzie w swoją stronę. Do tego jestem jeszcze jedną z najstarszych osób, na orlikach gram z młodziakami dla których mógłbym być ojcem. Tak to wygląda...@Ibralew: Rzuciłem chlanie bo straty to kwestia czasu pewnie. Nie trzeba być menelem pod śmietnikiem z puszką harnasia, wielu alkoholików normalnie funkcjonuje, mają pracę, firmy, rodziny, piją alkohol z droższej półki ale dalej to są alkoholicy. Tak sobie to uświadomiłem, bo jeszcze 3 lata temu bym temu zaprzeczył. Może masz inne zdanie na ten temat, nie wiem ale chętnie poznam.Nie, nie żałuje niczego. Jakbym żałował to bym już dawno wstał i wziął alkohol z lodówki, wstawił fotkę na jedną z dziesiątek grupek do umawiania się na picie i jutro już bym miał towarzystwo. Po prostu i znudziło mi się to i mam większą świadomość, że nie jest to nic dobrego.Oczywiście liczyłem na większy przełom, bo dużo osób tak to zachwalało. Liczyłem, że może będzie mi się w wielu kwestiach bardziej chciało. A alkohol podobno rozleniwia. Dla przykładu każdy trening to dla mnie zmuszanie się aby pójść i zrobić swoje. Tak samo w pracy, odliczanie do końca. Mógłbym zarabiać więcej ale całe od lat odmawiam awansu bo mi dobrze na swoim stołu, mam gdzieś, że tam wyżej bym zarobił więcej. Ale też więcej bym miał roboty + jeszcze przyuczenie się. Po co mi to? Myślałem, że bez alko właśnie takie rzeczy będą mi się chciały bardziej.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@drakan8: Ciężko znaleźć znajomych mając 40 lat na karku. Tak, wiem, że jestem tylko dodatkiem do picia. Każdy takim jest. Innych celów spotkań od 15 lat czyli po zakończeniu studiowania i wejścia w dorosłe życie nie było. Oczywiście jedni wychodzą tydzień w tydzień, inni ze dwa razy w roku. I to tyle. A jak się napisz o spacer/sport/rower to jest tylko odczytana wiadomość i koniec. Nawet pożyczenie jakiegoś śrubokręta to jest odpowiedź "to jak wpadnę (odebrać) to wypijemy piwo, żona mnie odbierze. A nie pijesz? Wiesz co, akurat szwagier ma ten śrubokręt, to dzięki cześć". A swoich zajawek nie mam nie licząc jakiegoś drobnego sportu czy spaceru. Pomijam netflix bo do tego nie zaprasza się kolegów.@Kotdog: W sumie to nie wiem. Chyba sobie uświadomiłem, że jestem alkoholikiem czytając m.in. ten tag albo oglądając jakieś rolki. I chciałem sobie udowodnić, że to nie prawda. Na początku oburzenie wśród znajomych mnie jeszcze podkręcało bo jak przychodziłem z piwem zero to się burzyli więc ja tym bardziej. Przerodziło się to w trolling trochę z mojej strony, np. mieliśmy grupę na whatsappie o nazwie "Alkohol" to zapytałem czemu nie ustawią "Neurotoksyna". No i wrzucałem różne rolki o piciu. Samo rzucenie picia przeszło u mnie bardzo gładko - zero głodu, gorszych dni, jakiś delir, a alko stoi w lodówce dalej tak jak wstawiłem. Żona pije obok mnie wino/drinka i nic kompletnie mnie nie ciągnie. A czy piłem dużo? A to różnie bywało. Były miesiące, że piłem codziennie po 2 czasem 3 piwa, a były okresy, że piłem tylko w weekendy. Czasem sam alkohol mocny, a czasem same piwa. Najwięcej tego było na studiach, bo praktycznie dzień w dzień. Miałem też okresy abstynencji w tym czasie np. przez miesiąc, też tak po prostu na zasadzie "trochę odpocznę". Raczej nie upijałem się do urwanych filmów, takie akcje mogę policzyć na palcach jednej ręki przez całe życie, z czego większość jeszcze za gówniarza. I alkohol kojarzy mi się też raczej pozytywnie, ten pity w "swoim" gronie nigdy nie kończył się burdami czy jakąś agresją. Zawsze na spokojnie, świętowanie, czasem domówka, czasem bar, a czasem klub/dyskoteka. No i jeszcze często ludzi pisali, że życie po rzuceniu alko się zmienia, że jest dużo lepiej, że żałują tego picia, że widzą co stracili, że nigdy więcej. A u mnie? A dupa. Może i powiem, że żałuje ale co ja straciłem? Fajne imprezy przeżyłem, a tak to bym leżał i patrzył się w telefon i szedł spać po 22.
Moderator Jailer
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

zi47u8npfcrm7z3o23keekco

Dodane: 15 grudnia 2024 - 17:24:44
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy