Siemka, piszę ten wpis żeby wyrzucić z siebie emocje i poznać opinię obcych ludzi w Internecie na ten temat. Na dniach w skutku wspólnej decyzji rozstaliśmy się z dziewczyną (ja 23, ona 22) po 9 miesiącach. Próbuję nadal stanąć na nogi po tej sytuacji, bo to był mój pierwszy poważny związek (wspólne wyjazdy, chodzenie do galerii, kupowanie sobie prezentów i ten pierwszy raz w łóżku). Niestety był to związek po części na odległość, bo mieszkamy od siebie 50km. Nadmienię jeszcze, że poznaliśmy się na Tinderze (od razu mówię, że tam powodzenia nie miałem jak jakiś gigachad, natrafiliśmy na siebie gdy miałem już staż lekko ponad 3 miesięcy, przed tym spotkania z 3 innymi dziewczynami, pewnie głównie przez wzrost 188cm). Po prostu po czasie iskierka zaczęła gasnąć, pisywaliśmy do siebie z przerwami co 2-3 dni. Czasem było to z powodu, że była zdenerwowana jakimiś sytuacjami w domu, więc nieraz nie odpisywała przez cały dzień. Ja też nie chciałem być nachalny, mam niskie poczucie o swojej wartości i po prostu nie chciałem jej niepotrzebnie denerwować wiadomościami dalej (od razu nadmienię, że ani razu nie było między nami żadnej większej kłótni, zawsze szczerze rozmawialiśmy o wszystkim i rozwiązywaliśmy problemy, gdy jakieś się natrafiły). Nie żałuję czasu spędzonego z nią, bo naprawdę wspieraliśmy się nawzajem (miesiąc przed startem korzystania z Tindera byłem na terapii grupowej ze względu na stany depresyjne, próbie samo---czej i złym mniemaniu o sobie, ale spokojnie korzystam z porad psychiatry) i naprawdę mogłem na niej polegać. Ona też ze swoimi problemami mogła liczyć na moją pomoc. Wydaje mi się, że nie była to zła decyzja, bo sztuczne przedłużanie takiej relacji, gdzie to po prostu nie jest to samo co na początku mogłoby mieć gorsze skutki. Próbuję racjonalnie do tego podchodzić, ale miewam codziennie chwile, gdzie nic nie mogę zrobić, płaczę i przeżywam sam fakt tego, że doszło do rozstania. Mam przyjaciół, na których mogę polegać i się wygadać o tym wszystkim, rodzice też mnie wspierają. Mimo tego nadal miewam myśli, że taka osoba, z którą będę szczęśliwy już się nie trafi. Niedługo kończę studia (informatyka + pisanie inżynierki, w zawodzie dorabiam na zlecenie od 3 lat, ona w tym roku skończyła, ale inny kierunek) i boję się tego, że nie będę w stanie poznać kolejnej osoby, z którą będę mógł się nawzajem wspierać, spędzać razem czas, przytulać się... Może i dla niektórych wydaje się, że jestem jakiś Oski czy coś... nie, nie jestem, jestem podręcznikowym introwertykiem. Po rozstaniu jeszcze powiedziała mi, że możemy nadal zawiązać relację znajomości, ale wiem, że lepiej jest do tego nie wracać, bo z czegoś takiego nie ma nic dobrego. Z góry przepraszam jeżeli ten post jest zbyt chaotyczny, piszę to pod wpływem emocji, mam dużo szumu w głowie i nie mam znakomitego stylu pisarskiego.#zwiazki #rozstanie #rozowepaski #niebieskiepaski #milosc

