zawzięty-teoretyk-70 pisze:
Mam w najbliższym otoczeniu taką parę - ok. 10 lat różnicy. Poznali sie gdy on byl ok. trzydziestki a ona okolo czterdziestki z dzieckiem w wieku szkolnym. Widzę to z bliska i powiem tyle: lepiej nie pakowac sie w takie bagno. Co jeszcze gorsze, facet jest jedynakiem więc od poczatku jego rodzice byli mocno przeciwni temu związkowi, bo bali sie ze wnukow z tego nie będzie, narobilo sie miedzy nimi sporo kwasów. Chłopak wcale nie przegryw - własna dobrze prosperująca firma, dynamiczny, niebrzydki, wysoki. Branża medialna więc miał sporo kontaktu z ludźmi. To nie był desperat. Twierdzi że po prostu się zakochał. Po jakichś 2 latach związku zachciało mu się dzieci. Kilk prób in vitro, jedna ciąża bliźniacza utracona późno, jak brzuch już był wielki, w końcu im się udało, mają zdrowe bliźniaki ale po drodze stracili na to mnóstwo pieniędzy (to już nie dziesiątki a ponad 100 tysiecy), chlopak nie ma kontaktu z rodzicami (kobieta jątrzyla), strasznie dużo złej krwi jest w tym związku, problemy wychowawcze z gowniakiem z jej poprzedniego związku... żreją się teraz bez przerwy bo dla kobiety to już nie jest czas żeby siedziec w pieluchach. Brakuje jej cierpliwosci, oczekuje od niego wdzięczności że tak się poświęciła żeby miał dzieci mimo że ona już nie miała takiej potrzeby. On się przepracowuje, wrsk człowieka. Ludzie nie pchajcie się w takie bagno.