Czy ktoś z Was miał podobną sytuację w żłobku/przedszkolu?Dzisiaj spotkało mnie coś, co mnie kompletnie zaskoczyło. Rano (o 9) jak zwykle odprowadziłem dziecko do żłobka - nic nadzwyczajnego. Około 13 moja żona odebrała dziecko i została wezwana do dyrektorki (o 13). Tam usłyszała, że… rano byłem nietrzeźwy. xDWedług jednej z opiekunek czuć było ode mnie alkohol, a ja sam się zataczałem. Szkopuł w tym, że byłem absolutnie trzeźwy i nic takiego nie miało miejsca. Kiedy dostałem telefon od żony, od razu poszedłem do żłobka porozmawiać z dyrektorką. Ostatecznie przyznała, że teraz nie widzi żadnych oznak nietrzeźwości i umieści to w notatce. Między wierszami zasugerowała też, że jedna z opiekunek bywa „nadwrażliwa”.Najciekawsze jest jednak to, że żonie dyrektorka powiedziała, która to opiekunka, a mi z kolei stwierdziła, że ta osoba miała katar i nic nie czuła... Podobno, zapach alkoholu było czuć w szatni po mojej wizycie i potwierdziły to inne panie. Sprawa niby zamknięta, ale niesmak pozostał. To dość poważny zarzut i zastanawiam się, co by było, gdybym nie miał jak się bronić. Tym bardziej, że dyrektorka z początku groziła żonie, że jak sytuacja się powtórzy to spotkają nas negatywne tego konsekwencje. Miałem możliwość podejścia do żłobka 4 godziny po tym fakcie, co całkowicie wyjaśniło sprawę, ale co np. jakby dziecko tam zostało do końca dnia - miałbym jakąś krzywdzącą notatkę. Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenie? Jakie kroki warto podjąć, żeby uniknąć takich sytuacji w przyszłości?Ja tutaj balansuje na granicy utraty wiary w dobre intencje, przecież jakby panie opiekunki faktycznie coś wyczuły i miały podejrzenia, mogły mnie po prostu zapytać, jakby były pewne, to mogły zadzwonić po policje :D Dyrektorka też 15 minut suszyła głowę mojej żonie, zamiast od razu zapytać czy mogę przyjechać. Tak to straszyła ją czym? Ze jak się żłobkowym ciociom będzie jeszcze raz coś wydawać to poniesiemy konsekwencje :D ?Dzisiaj idę podpisać tą notatkę, więc jakiś update po południu może się być...#dzieci #żlobek

