Cześć. Zostało mi do spłaty 150k kredytu hipotecznego. Zarobki to: ja 20k netto, żona 10k netto. Zobowiązania to czynsz 1500 + rata kredytu 1000zł stała jeszcze przez 3,5 roku. Plus raty za różne rzeczy 1500zł. Oprocentowanie 7% w skali roku. Pod koniec roku będę mieć na spłatę, ale nie zostanie mi praktycznie nic, chce zostawic awaryjne 20-30k więc się wyzeruje. Pytanie: czy w obecnej sytuacji geopolitycznej nie lepiej poczekać ze spłatą tego i zostawić sobie te 140k w czymkolwiek innym (inwestycja w złoto, giełda waluty, ziemie itp)? A spłacić to, jak się uspokoi trochę z Ruskimi na Ukrainie? Rata jest na tyle mała, że jej nie odczuwam, choć wiem, że oddaje dla banku pieniądze i z każdym miesiącem są wyrzucane w błoto. Chciałbym też zostawić jakiś kapitał w razie konieczności ucieczki przed wojną. Czy borykał się ktoś z podobnymi przemyśleniami? Oprócz samochodu za 80k i drobnej elektroniki nie mam żadnych innych wartościowych rzeczy na własność. Ciekawi mnie jakie macie spojrzenie/spostrzeżenia. Pozdrawiam. #nieruchomosci #kredyt #wojna #kiciochpyta #przemyslenia

