Byłem oglądać mieszkanie u landlorda. Chwalił się ile ma mieszkań i dlaczego akurat inwestuje w mieszkania i wynajem. Pokazywał jakienastępne mieszkania planuje kupić. Gościu prowadzi inne biznesy i praktycznie cały pieniądz inwestuje w beton. Mieszkanie na miesiąc miało mnie wyjść 3k. Już prawie miałem brać, bo naprawdę wszystko pachniało nowością i standard wysoki, hala garażowa etc. Przed podpisaniem umowy policzyłem w głowie 3x12 plus pewnie doliczy sobie inflacyjne (było w umowie) to wyjdzie na rok te 37k. Pomyślałem, że lepiej wrzucić już te pieniądze w obligi albo giełdę, i zaczekać, w którym kierunku pójdą nieruchomości. Już chyba lepiej pomieszkać trochę dłużej z rodzicami, ale za to mieć więcej na ewentualny wkład własny. A tak to te pieniądze zwyczajnie "przepalę".Gość wydawał się naprawdę spoko - pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Niestety wydaje mi się, że u takiego człowieka nie ma niczego innego jak czystej, bezwzględnej chęci zysku. Nie interesuje go to, że inni z tego powodu muszą dziadować po wynajmach, nie mając nawet w połowie tak fajnie jak on. To że on ma miliony to mu nie wystarcza (autko miał za miliony monet), o nie, musi mieć więcej i więcej. Jasne, pewnie chce zabezpieczyć dzieci, ale brakuje mu szerszego spojrzenia na ogólne dobro społeczeństwa. Jemu i jego dzieciom będzie się jeszcze jakoś żyło, ale wnuczek będzie musiał latać z ochroną po mieście, bo będą na niego polować przybysze, którzy zostali ściągnięci w ramach utrzymania wymierającego społeczeństwa. #wynajem #mieszkania #nieruchomosci

