Ostatnio zacząłem staż w banku(w sektorze zwiazanym z zarzadaniem ryzykiem), jestem już na nim od ponad 2 miesięcy i kompletnie mnie załamaje tym jak wygląda. Nie dostaje żadnych sensownych ze swojej perspektywy zadań, co prawda menadżer mi mówi, że z chęcią mnie zatrudnia, ale decyzja należy do dyrektora zawsze, plus może to jest tylko takie bzdurne gadanie, bo nie chcą mi powiedzieć z litości, że jestem bezużyteczny... No bo gdyby było jak mówią to by chyba coś sensownego mi dawali do zrobienia? W ostatnich dniach to wgl siedzę i baki zbijam... Plus widzialem, ze osoby w innych departamentach, ktore zaczynaly w jednym momencie ze mna cos robia... Byłem dzis na rozmowie w większym banku i wyrażają chec przyjęcia mnie też jako stażystę, zastanawiam się poważnie, czy nie dać dyla i iść spróbować u nich. Staż u nich byłby co prawda w innym departamencie, ale może po prostu muszę znaleźć coś co mi podejdzie i w czym się sprawdze? Bo aktualnie to mam jedynie poczucie marnowania czasu... Macie może jakieś porady na podstawie swoich własnych doświadczeń? Kisić się w aktualnym miejscu i liczyć, że zatrudnia mnie i w końcu będę mógł robic coś z sensem, czy lepiej uciekać z nadzieja, że sie lepiej trafi? Chyba, że po prostu wybrzydzam i tak wygladaja programy stazowe... :( #praca #staze #pracbaza

