Długa historia jak słuchając rad z internetu można sobie skopać życie. Słowem wstępu powiem tylko że miałem średnie dzieciństwo. Normalny dom ale od podstawówki rówieśnicy mnie nie lubili. W gimnazjum nawet pojawiło się dręczenie, 3 lata ledwo wytrzymałem, za to w liceum zostałem przez fobie odlutkiem i samotnikiem. Samotne sylwestry, osiemnastka tylko z rodziną, samotne urodziny. Jako że pochodze ze wsi naturalnym było że po maturze wyjechałem na studia. Tutaj oprócz pierwszych kolegów, miłostek i imprez pojawił się też alkohol i marihuana. Po czasie skończyło się socjalizowanie, krąg znajomych równie żałosnych jak ja spędzał czas na piciu browarów i jaraniu niewiarygodnych ilości zielska. Studia mineły a brak kasy i perspektyw sprawił że musiałem się ratować wyjazdami za granice. Po jednym z takich wyjazdów, gdy znowu wylądowałem na wsi, nie mając kolegów i planów na przyszłośc wyjechałem na drugi koniec polski i pracowałem w małym zakładzie produkcyjnym. Po raz pierwszy w życiu polubiłem pracę, kasa się zgadzała, przy okazji poznałem tam, a wkrótce zamieszkałem z dziewczyną, która na portalu randkowym nawet nie zwróciłaby na mnie uwagi. To był mój prime, wycieczki all-inclusive, weekendy z wspólnymi znajomymi, naprawde zdrowy i przepełniany miłością związek. Zmieniłem pracę na biurową ale to nic nie zmieniło, dalej mogliśmy pomarzyć o kupnie mieszkania więc wyjechaliśmy za granicę. Niestety nie odnalazłem się tam. Pojawiła się samotność, kłótnie, zazdrość, ona zaczeła się rozwijać i finalnie została managerem z nowymi znajomymi i pasjami, ja skończyłem za kierownicą. Ubzdurałem sobie że za granicą całe życie będe nikim i jedynie w polsce mogę coś osiągnąć, jako że w związku też nie było najlepiej postanowiłem skończyć relacje która już do niczego nie prowadziła i ze sprytnym planem wrócić do polski. Jak możecie się spodziewać sprytny plan nie wyszedł, nie nauczyłem się programować, powrót do domu na wsi po kilku latach był dość ciężki, a praca biurowa obarczona dalekimi dojazdami. Za to niemal cały hajs jaki udało mi się zaoszczędzić przepadł na trawe i spotkania z tinderówkami, dziewczynami które nawet nie dorównywały byłej. Były plany własnego biznesu z dotacji, ale nie spróbowałem, dużo rzeczy się tam nie zgadzało i mogłem naprawdę skończyć z problemami. Kolejny wyjazd do miasta, który trwa już kilka miesięcy też nie pomógł. Koszty wynajmu pokoju i życia mnie zaskoczyły, perspektywy podwyżki niepewne. Mam już ponad 30 lat i takie życie mi zaczyna doskwierać. Niemal jestem zdecydowany rzucić to wszystko i pójść na międzynarodówke, ale boję się że skończe tam samotny, z latami wyjętymi z życia. Wróciłbym do gorszego życia, z którego niedawno zrezygnowałem niszcząc związek. Nie mam pomysłu na siebie, słomiany zapał mnie frustruje, samotne zycie upokarza. Chciałem wieść spokojne, rodzinne życie które nie dane mi było zbudować. #przegryw #przegrywpo30 #gorzkiezale

