Opublikowane
Ściana tekstu o zyciu pewnego przegrywaNie można rozmawiać o zniszczeniu sobie życia bez poruszenia dzieciństwa lub dorastania. Akurat to pierwsze pomine, byłem po prostu nielubianym dzieckiem z masą kompleksów, bojącym się świata i pod czujną kuratelą nadopiekuńczej mamy. Na tym się nie będe skupiał, bo z takiego etapu można wyjść. Ja niestety nie potrafiłem. W gimnazjum byłem już skrajnie nielubianym dzieckiem, jednego razu postawiłem się oprawcom przez co skończyłem w szpitalu, rodzice zrobili awanture w szkole, policja te sprawy. Chyba nie musze mówić jak to się odbiło na moim życiu towarzyskim, pochodząc z małej wioski w polsce B to wręcz wyrok i trzeba mieć dużo pewności siebie aby się z tego wykaraskać, niestety nie miałem nic z tego. Samotność, strach przed ludźmi, fobia szkolna a potem społeczna zmieniły mnie nie do poznania. Całymi dniami siedziałem w domu, wychodziłem tylko do szkoły i od razu po niej wracałem. Nie chciałem żyć ale wytrzymałem do końca gimnazjum. W liceum na szczęście nie byłem gnębiony, byłem po prostu samotny. Do tego doszła depresja. Żadnych osiemnastek, żadnych ognisk, żadnych imprez. Wszyscy wspominają jak to fajnie było byc dzieckiem, ja wole bycie dorosłym. Po maturze udało mi się wyjechać na studia wiele km od rodzinnej wsi. Nowy start okazał się wyjściem z piekła samotności. Poznałem dziewczynę, poznałem kilku kumpli. Niestety kiedy to wszystko dzieje się w wieku 20 lat, a nie 15 konsekwencje zachłyśnięcia się wolnością są duże. Do uzależnienia od porno, doszedł jeszcze alkohol i trawka. Pierwsza dziewczyna rozstała się ze mną, druga rzuciła mnie w czasie mojego cugu alkoholowego. Jednak to trawka sprawiła że po dobrym starcie dorosłego życia wpadłem w zielone bagno. Nie mówie że marihuana jest zła, niestety mi zrobiła ogromną krzywde. Mój czas wolny spędzałem na jaraniu, otaczałem się osobami które jarają, całe życie nagle weszło na tory na których nie powinno się znaleźć. Z tego wszystkiego udało się wyjść z alkoholizmu, gdyż strach przed nim sprawił że przestałem pić.Studia mineły, a że bimbałem sobie przez cały czas, pracy po nich nie było. Wszedłem w schemat mojego pokolenia, kilka miesiecy na saksach a potem powrót aż do kolejnego wyjazdu jak się hajsy skończą. Zagranica to była jedna wielka melina, pomagało mi to że każdy tam jest obcy i samotny, bez problemu znajdowałem tam znajomych, z którymi mogłem spędzać czas na jaraniu. Przez głebokie blizny samotności lubiłem takie życie. Do trawki doszły też inne dragi, pod koniec wręcz uciekłem stamtąd bo doszło do mnie że jeszcze miesiąc i mogę skończyć w psychiatryku. Nie wróciłem jednak w swoje strony, wyjechałem na drugi koniec Polski. Tutaj powoli, niekonsekwetnie brałem się za siebie. Zacząłem umawiać się na randki z tindera (chociaż wiekszość seksów miałem na roksie), w robocie miałem naprawde fajnych ludzi. Niestety dalej miałem epizody depresyjne, wiekszośc czasu spędzałem na kompie a hajsy powoli się kończyły. Czułem się okropnie bo nie widziałem dla siebie nigdzie miejsca. Zagranica była bezwartościowym sprzedawaniem życia dla marnego hajsu, polska była samotnością za psi pieniądz. Nie licząc dwóch dziewczyn na pierwszym roku studiów byłem samotny przez ten czas. Poszedłem na terapie. Przestałem jarać codziennie. Chyba jednak najbardziej życie uratowało mi poznanie dziewczyny. Może to copium, może farmazony ale związek wiele zmienił w moim życiu. Od pierwszych seksów, przez spędzanie ze sobą jak najwięcej czasu, wspólne podróże, w końcu po kilku miesiącach na zamieszkanie razem. Nie będe ukrywał, to były najpiękniejsze kilka lat mojego życia. Co się stało? Zycie, jak się bierze dziewczynę kilka lig wyżej od siebie to po czasie zaczyna się to rozjeżdżać, chodź głównym powodem była moja zazdrość. Teraz jestem zwyczajnym, samotnym szaraczkiem, z marną pracą, mieszkającym w wynajmowanym pokoju, w mieście bez znajomych, po trzydziestce. Wróciłem do jarania zielska, bo nie mogę wytrzymać na trzeźwo sytuacji w jakiej się znalazłem. Ciągle mam nadzieje że jeszcze ułoże sobie z kimś życie, że dorobie się własnego kąta i rodziny. Bo co mi innego pozostaje? Tydzień temu miałem urodziny które spędziłem sam w pokoju, otrzymując życzenia tylko od rodziców. #przegrywpo30 #przegryw #zalesie

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Opinie o

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clvld97ry00kz0m1fioatz238

Dodane: 29 kwietnia 2024 - 21:42:33
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu