Ok. Wiem, że te wyznania nie są w pełni anonimowe i mogą zapukać smutni panowie (z tego powodu wszystko mi już jedno. Nawet jak mnie gdzieś silą przetrzymają to względnie się poprawi i wróci do tego samego)Jestem zmęczona i to mój główny problem. Myśli magiczne mam od 14 roku życia, więc ciągnie się to od 20 lat. Czasem był lepszy okres sam z siebie, czasem od leków.Czasem leki zaostrzały myśli.Mogę przeżyć ból, smutek, wkurwienie rozdzierające od środka. Ale nie to zmęczenie.Wszystko co potrzebne mam skompletowane. Nie zamierzam niczego odwalić dzisiaj, daję sobie parę dni na rozwiązanie pewnego problemu (ostateczne parę, bo ciągnie się to wieczność) i chyba na mnie czas.Oczywiście to nie wszystko co mi ciąży, ale zawsze coś do przodu.Nigdy w życiu nie dodałam takiego wpisu, ale na tyle mi się ulało, że nadszedł czas na porcję atencji czy jak to nazwiecie.Nie oczekuję magicznej porady. Nie noszę pasków to ich nie dobiorę do butów ( ͡° ͜ʖ ͡°). Nad bachatą się mogę zastanowić.Od wieczności sobie obiecuje, że jeszcze ten dzień, jeszcze tydzień.Bo wciąż wiem, że być może chcę żyć, tylko nie tak.Czasem było o krok, ale naładowalam się czymś uspokajaco-paraliżującym i jestem pewna, że dzięki temu jeszcze tu jestem.#samobójstwo #depresja

