#pracbaza #biuro pewnie też #korpo #programista15k #zalesiePraca w dużym technologicznym przedsiębiorstwie, prawie 3000 ludzi, większość z nich to ludzie techniczni, zarówno biurkowi jak i terenowi.Tak rozbudowane struktury wymusiły powstanie bardzo dużej, a moim zdaniem zbyt dużej kadry zarządczo-pilnująco-sprawdzającej a do tego sprawiły że ludzie traktują się jak obcych ludzi, jedyne co zmusza niektóre działy do współpracy to identyczna plakieta zwisająca z szyi.Oczywiście każdy pracownik domaga się godziwej zapłaty i podwyżek, bo przecież bez niego ta firma by utonęła.Roszczeniowość i unikanie jakichkolwiek prac to podstawa pracujących tu ludzi. Biurowa kadra techniczna trzymała się dzielnie, ale i oni odpłynęli gdy dowiedzieli się że Anetka rozdająca kawę po działach ma większą pensję i takie same dodatki jak oni, mimo że nie ma ani dyżurów ani pracy zmianowej ani nie marznie na jakimś zadupiu bo komuś z okolicznej wsi spodobała się śrubka.Co mnie dzisiaj totalnie wkurwiło i zmusiło do wyżalenia się tutaj. Absolutne ignorowanie maili od interesantów przez ludzi którzy siedzą za ścianą. Absolutne ignorowanie telefonów od interesantów - dzisiaj klikanie w komputer było upierdliwe gdy co 10 minut telefon wybijał mnie z toku pracy zmuszając do alt tabowania tego co robię i zajęcia się czymś co mógłby zrobić dowolny członek działu, nawet student który tylko pije kawę i zagaduje dziewczyny.Informatycy to totalna porażka. Kasta starych dziadów udupia każdego nowego informatyka dając mu najgorszą robotę polegającą na konfigurowaniu naszych programów. Jaka jest rola starych dziadów? Rozdają płyty z instalkami. Jak młody pojechał na urlop to czekałem dwa tygodnie na pomoc informatyczną. Przykro mi było iść do niego, takiego świeżego po urlopie i zamiast normalnie pogadać bez pośpiechu o jego wycieczce to musiałem przejść do meritum - bo dwa tygodnie nie mogłem realizować jednego z moich obowiązków. Nic dziwnego że rekrutacja na młodszego specjalistę działu IT wisi od początku mojej pracy tutaj czyli 5 lat.Wspomniałem o programach, jest tu też elita wykopu, programiści. Ile razy wyszedłem od nich z kwitkiem bo oni nie wiedzą o co mi chodzi. "dodajcie do SuperKurwere.exe opcję usuwania składowej stałej, dodajcie szybką transformację Fouriera..."Ich wspaniałe odpowiedzi "Ja nie jestem teletechnikiem, nie mam pojęcia o co ci chodzi i po co ci to potrzebne".Każda ich linijka jest okupiona godzinami tłumaczeń co jest czym i do czego służy. To nawet nie są programiści ,tylko kurwa tłumacze z ludzkiego na maszynowy. Pomyślunku i wiedzy zero. Jak kurwa można być programistą albo się nim określać nie wiedząc czym jest całka?Przypadki w których poproszony jegomość odpowiada "To nie leży w moim zakresie obowiązków" to już nawet nie są przypadki tylko norma. Normalnie nauczyłem się na pamięć zakresów obowiązków całego piętra i im cytuje z ich własnej umowy - a te są szablonowe i nikt nie ma spersonalizowanej UoP. Jak to nie pomaga to muszę iść do ich kierownika i po chwili jednak okazuje się że dana czynność jak najbardziej leży w ich zakresie obowiązków - zbędny wysiłek by uzyskać coś co powinno być wykonane od ręki.I ci ludzie nawet nie są zajęci. Każdy przegląda samochody na olxie, nowe wkładki doobytnicze na allegro i tym podobne i ja to rozumiem, ale jak jest robota to się zapisuje znaleziona aukcję na dragontaila XXL anal destroyera w zakładce i robi się to za co inkasuje się co miesiąc wypłatę, a nie małą, bo nawet sprzątaczka znajduje się w połowie osi X wykresu podpisanego "procentowy rozkład zarobków".Ja rozumiem, asertywność, nie dawanie sobie w kaszę dmuchać, korzystanie z prawa, olewanie Januszexów ale mam wrażenie że podejście ludzi przeszło już daleko za te granice.

