Nowe mieszkania żelbet i dramatyczne przenoszenie dźwięków - czy to standard? krótka historia, mieszkanie nowe, odebrane w tym roku, deweloper legitny, nie żadna spółka z kapitałem 5k. Mieszkamy tu już kilka miesięcy i obserwacje, ostatnie piętro:- ściana 18cm żelbet - słychać jak sąsiad wkłada coś do gniazdka- jak sąsiad za ścianą szura krzesłem po płytkach to niesie się to jakby sufitem, a to ostatnie piętro- inny sasiad za ścianą 100kg, chodzi na piętach tak że serio słychać jego krok jak się na tym człowiek skupi, np leżąc w łóżku. Sasiad za ścianą nie nad nami bo nad nami dach- drzwi na klatce są tak zrobione że jak się zamyka to huk niesamowity ALE uwaga, jak 3 piętra niżej te drzwi pierd$$ na klatce to u mnie 3 piętra wyżej to słychac przez ten żelbet, nie dźwięk powietrzny z klatki bo na klatce cisza ale przez konstrukcję ścian czy stropu- słychać szum wody w dziwnych miejscach, np w pokoju który jest oddalony od łazienki czy kuchni, też niesie się jakby nie wiem - ścianami? szum wody ludzi z piętra niżej - mieszkamy 2 mieszkania od windy, w mieszkaniu przez sufit jakby niesie się podczas jej jazdy jakis dzwiek silnika czy cos, tylko jesteśmy od niej oddaleni. To jest ledwie słyszalne i to nie problem no ale tu tez pytanie jak to działa, wspolczuje mieszkaniu tuz przy windzieI teraz tak - czy to standard w żelbet? Dzwieki powietrzne też w sumie trochę słychać, glosne rozmowy ale nie tak jak to szuranie krzeseł czy trzaskanie drzwiami. Czy te ściany zostały zle wykonane, jakieś braki dylatacji, błąd w remoncie sąsiada? Czy tak po prostu jest w blokach. Pytam, bo całe życie mieszkałem w domu jednorodzinnym a potem wynajem ale prl wśród emerytów gdzie w sumie poza czasem tv na full to nic nie było słychaać ale to dlatego ze ludzie pewnie byli cicho. #patodeweloperka #budownictwo #mieszkania #nieruchomosci #remontujzwykopem #remont

