Od 2 miesięcy mieszkam z moim chłopakiem i ostatnio mi wypomniał w żartach to, że miałam więcej gotować, kiedy będziemy "na swoim". Problem jest w tym, że ja mam pracę, gdzie dojeżdżam ponad godzinę, pracuje cały czas, a on sporadycznie i zdalnie, więc mam wrażenie, że nie zauważa do końca różnicy, bo ostatnio też powiedział, że w 90% to on zmywa, gdzie w każdy wolny dzień, czy w dni gdzie nie czuje się styrana ja zawsze to robię. On też często coś przygotuję - krem z mrożonych warzyw, warzywa na patelnie, rozmrozi mięso od mojej mamy i przysmaży. Ja nie narzekam.Tylko, że on wymaga ode mnie bardziej wyszukanych dań. Widzę, że nie pasuje mu za bardzo zupa czy krem, albo to co on robi. Kolejna sprawa jest taka, że ja się odchudzam i jem zdrowo i z niskim ig, więc muszę trochę więcej analizować.. bywało tak, że jak zrobiłam fajne danie z makaronem i z wieloma dodatkami ALE bez mięsa (dodatkowy czas po pracy) to mówił, że tego mu brakuje.Ostatnio też mu powiedziałam, że aby zrobić coś bogatszego to potrzebuję składników, a tymczasem on w sklepie bierze tylko pieczywo, ser, wedline/parowki , może pomidora, a o reszcie ja muszę myśleć. Nawet o tym czy mamy piersi z kurczaka... kiedy on wyraził chęci na curry.Niby stara się być wyrozumiały i czasem potrząsa głowa, ale potem bywa że mi wypomni to, że nie gotuję. Rozmawiam z nim o tym i on mówi, że "zjem co ugotujesz" a potem że nie ma mięsa, że w sumie to za mało sosu (i potrafi dać full musztardy i ketchupu do ziemniaków i mielonego z surówka).#zwiazki#Zalesie #zalpost

