Wyjechaliśmy z żoną do pracy za lepszym jutrem. Związek mega udany. Jesteśmy w niemczech od miesiąca i na chwilę obecną bez kłótni. Mieszkamy ze współlokatorami, mianowicie 4 chłopa i jedna kobieta plus ja. Łącznie na obiekcie mamy 5 pokoi więc mamy prywatność jednak jest jedna kuchnia i łazienka przez co ciągle słucham, że tamten dobrze gotuje, tamten lepiej gotuje od niej samej i inne takie w dupę włażenie. Po powrocie spracy już nie gotujemy wspólnie bo oni wpadli na pomysł, że będą robić diete i ona sie dołączyła do nich. Więc w pięc osób sobie pichcą obiadki, kiedy ja w tym czasie zdążę sie umyć i tak na prawdę leżę w tym jebanym łóżku i słucham jakie komplementy im prawi. Ona sie nie spodziewa tego, że wracam za dwa tygodnie i nie na 4 dni by załatwić sprawy spadkowe a zostaje już w polsce. Prosisz ją o coś a to sam zrob, a co nóg nie masz ale jak których ze współlokatorów o cos poprosi to ona od razu podrywa sie z krzesła i biegnie żeby tylko być miłą. Dla mnie to już red flag, jedynie zastanawiam się w jaki sposób ogarnąć rozwod aby poszło bez problemu. Szmata i tyle.Ja z anonima bo wstyd, jak zachwalałem na początku pobyt tak ze współlokatorami wychodzi na jaw fakt jak ją krocze swędzi. Gdzie o seksie moge zapomnieć bo hehe jeszcze coś usłyszą. #zwiazki #emigracja #zalesie

