#rodzina #pieniadze #problemyWstydzę się, że jestem takim nierobem... W oczach mojego teścia nie nadaję się do niczego. Mam dość. Fakt, nie jestem taki jak on i jego syn. Szwagier w ciągu roku pobudował dom od wylania posadzki po zamieszkanie. Praktycznie sam ze sporadyczną pomocą swojego ojca i teścia. Od 6 do 14 pracuje na budowie w swojej firmie a od 14 do 22 u siebie wokół domu. Typ jest nie do zajechania. Popija piwko albo cole i jest zadowolony. Ja 11 listopada jadę do teścia spędzić .ilo czas na wsi, zrelaksować się a ten siedzi i układa dachówki. Teść go ciągle chwali i widzi w nim siebie za młodu. Teraz teść wyluzował ale pamiętam jak kilka lat temu też od rana do wieczora coś musiał robić a w swięta dostawał szału i cieszył się, że "jutro do roboty". Teraz pokochał caravaning. Jeździ kamperem po kraju i w sumie lezy w nim plackiem. Ale poza tym wciąż dużo robi jak na chłopa koło 70. I tu pojawia się problem. Ja. Ja i moja żona jesteśmy dla niego obiboki. Ja zarabiam 5k dla niego to ochłap i mi życzy, by mnie zwolnili z firmy, bo wtedy może założę konkretną działalność. Miałem pomysły ale nie mam gotówki - nigdy nie chciał zainwestować i mnie wesprzeć. Twierdzi, że klikanie w komputer to nie jest praca i bym sie lepiej za łopatę wziął. Nie wejde na dach 45 stopni bez zabezpieczenia? Łajza. Potrzebuje wsparcia? Poradź se. Teraz rodzi nam się dziecko i mamy z góry zapowiedziane, że teściowie palcem nie kiwną. Nie oczekuję ale widzę jak znajomym pomagają w wyprawce, w wychowaniu, matki wpadają zrobić obiad czy pomóc w sprzątaniu a u nas nic. Lipa. Dużo potrafię. Mechanikuje przy aucie na tyle, że nie jeżdżę po mechanikach, dbam o dom, robię drobne naprawy, generalnie zarabiam i dbam. Nie mam pomysłu ani kapitału na biznes, więc zarabiam ile zarabiam. Czuje się jak łajza, mało męska łajza.

