Nie chce być samotny, a z drugiej strony męczą mnie ludzie. Ostatnio dalem sie namówić koledze z pracy na przejażdżkę na hulajnodze po lesie, bo pomyślałem, że będzie to dla mnie coś nowego. Od dwóch lat zawsze podróżuje sobie samemu i nie muszę pisać, jakie plusy i minusy ma taki sposób bycia. Natomiast jadąc z kolegą tylko się irytowałem, bo dosłownie gęba mu się nie zamykała. Non stop gadał jakieś pierdy o robocie, o związku, o urlopie, o majówce itp. Były momenty, że ja chciałem coś powiedzieć, ale kątem oka widziałem, jakby go to nie interesowało, bo wcial wracał do swojego wątku. Jeżdżąc hulajnogą, łażąc po kotlinach lubię obserwować otoczenie, bioróżnorodność i coś, czego na co dzien nie ma w tym betonowym mieście. Czy to ze mną jest coś nie tak? Czy jestem skazany na ciągle bycie samemu?#psychologia #rower #gory

