Opublikowane

Problemy w małżeństwie po 15 latach - jak znaleźć rozwiązanie?

Słuchajcie, sprawa jest taka - ponad 15 lat w małżeństwie, 20 lat razem. Dwójka fajnych dzieciaków (poniżej 10 lat), dom spłacony, praca na luzie. Żyć, nie umierać, nie? No, niestety, nie do końca. Od paru lat to nasze małżeństwo to równia pochyła (w dół). Doszliśmy do takiego etapu, że żona stwierdziła: „lepiej, żeby było między nami byle jak, byle się nie kłócić.” Jakby kłótnia to był koniec świata. Może nasłuchała się jakichś podcastów, nie wiem, ale wygląda na to, że według niej normalne małżeństwo to zero sprzeczek i sranie fiołkami zamiast codziennych problemów.A pomyślę że dokładnie rok temu potrafiliśmy jeszcze zostawić dzieciaki na weekend u dziadków i pojechać do dwa dni do spa gdzie bzykaliśmy się non-stop. Teraz jakbym coś takiego zaproponował to by mnie chyba wyśmiała albo znowu wyskoczyła z tymi mądrościami jaki to ja jestem tylko o jednym gdy między nami jest "byle jak". Kiedyś to była królowa loda, teraz co najwyżej lodu.A nasza codzienność wygląda mniej więcej tak: cały dzień wokół dzieciaków, pracy i domu, potem około 21-22 żona idzie spać z kótkim oznajmieniem „dobranoc”, a ja siedzę do północy, pierwszej. I tak mijamy się dzień po dniu. Sprawdzałem nawet, czy nie ma jakiegoś bolca na boku, ale raczej na 99% nic z tych rzeczy.Próbowaliśmy też terapii, ale trafiliśmy na pseudo specjalistkę bez dzieci i w związku też raczej nie była, więc zero wyczucia. Po paru bezsensownych radach stwierdziliśmy (głownie ja), że szkoda czasu i pieniędzy.Czterdziestka już na karku, a ja rozwodu nie chcę – wiem, jak to by rozwaliło dzieciaki, a to na nich mi najbardziej zależy. Ale powiem Wam, że jeszcze nigdy nie czułem się tak samotny. Powoli mam wrażenie, że zaczynam świrować… Potrzebuje bliskości, przytulenia, intymności i żadnych z tych rzeczy nie ma i nie będzie jeżeli chciałbym na chwile obecną pozostać lojalny i nie mieć niczego za uszami.Próbować terapii u kogoś innego? Przyzwyczaić się i mieć wyjebane? Zacząć wychodzić wieczorami z domu?Nosz kurwa nie wiem po prostu.#zwiazki #malzenstwo #rozwod
612

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
ułożony-wizjoner-6 pisze:
Czemu nie pójdziesz z nią spać, tylko siedzisz do pierwszej?Miałam etap gdzie ja inicjowałam, czekała aż skończy swoje sprawy, ale kosztem swojego zdrowia i wyspania. Później powiedziałam mężowi, że albo się dopasuje albo lipa będzie.Bywały tygodnie bez seksu albo przebudzanie mnie w środku nocy.Kilka kłótni, że ja potrzebuję się wysypiać i jeśli chce mieć udane pożycie to też ma się postarać, bo jak przypomina mu się w środku nocy to czuję się jak jego masturabator z funkcją ogarniania domu, a nie żona. No i napewno nie będzie tak, że po całym dniu harówki w pracy, a później w domu na cały etat da mi kwiatki, ja się magicznie rozluźnię w 5 minut i będę gotowa.Z czasem zreflektował się - zaczął coś w domu robić, zajął się zakupami, a jak chciał seksu to musiał ugiąć się z porami bo nie będę czekać do 1-2 aż może przyjdzie, a może nie jeśli mam wstawać o 6.Cudów nie będzie. Szkoda, że kobiety muszą lokalizować problemy i robić mediacje. Komunikacją nie wiele da się zdziałać - najpierw je wypieracie, później jak się robi bardzo źle lub baba zaznacza granice to czasami przeglądacie na oczy.Widzicie problem w żonach, że są współlokatorkami, a nie widzicie tego, że starania w związku powinny być obustronne.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
spostrzegawczy-poszukiwacz-68 pisze:
Autorze, mam identyczną sytuację, tylko 15 lat razem, a 10 po ślubie. Dwójka dzieci, 9 i 5 lat, zero kredytów, własna nieruchomość, dobre zarobki.Od 2 lat współlokatorka, a nie małżeństwo, nie było zdrady, patologii, nałogów. Wiele kłótni o małe rzeczy, nagromadziło się, zaczęło się karanie jednej strony przez drugą cichymi dniami - na zmianę i poszło z górki. W tym momencie już spanie w osobnych pokojach, rozmawiamy normalnie, prowadzimy dom, opiekujemy się dziećmi, pozornie normalne życie, ale nie ma grama czułości typu pocałunki, przytulanie, wspólne leżenie i oglądanie filmu, nie ma intymności.Mi tego wszystkiego bardzo brakuje, próbowałem poruszać temat wielokrotnie, ale ze strony żony słyszę, że ona nie wie, czy to jest do odratowania, że przez to wszystko co się działo odcięła się emocjonalnie, żeby nie cierpieć i nie płakać, skupiła się na pracy i dzieciach itd.Wstaje do pracy o 5 rano, chodzi spać o 21, także nie spędzamy ze sobą sam na sam nawet 10 minut dziennie, proponowałem wyjazd na weekend, zostawienie dzieci u dziadków (dziadkowie chętni), to stwierdziła, że to nasze dzieci i nasz obowiązek, że ona woli wyjechać z dziećmi.Ja nadal kocham żonę, natomiast nie potrafię żyć obok niej, jak obok koleżanki. Czuję się samotny, odrzucony, niepożądany (tak jak u ciebie, kiedyś były w temacie intymności fajerwerki i ogień), ale trwam w tym dla dzieci. Po 2 latach zdecydowałem się na pójście do psychiatry i wjechałem na ssri, czekam na efekty.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
spostrzegawcza-przewodniczka-80 pisze:
Nie zwalasz przypadkiem wszystkich obowiązków na nią? Może chce rozmawiać, ale ciebie nie obchodzi co ma do powiedzenia, a może są jakieś problemy. Często słyszę od kobiet, że mówią do męża co im leży na sercu, dlaczego są takie smutne i zmęczone, ale to przypomina rozmowę ze ścianą, bo jego to nie obchodzi. Tak właśnie psują się związki.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

xm6dl2foaf78j4bt8b1wfhp4

Dodane: 28 października 2024 - 14:39:23
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy