Tak sobie myślę o tym wszystkim co się dzieje w Polsce na rynku matrymonialnym to załamuję ręce...Mam 25 lat i kurczę no chciałbym w końcu mieć żonę. Jestem reprezentantem młodych, przeciętnych ludzi, którzy mają pracę (nie, nie 15k IT), mam też dodatkowo JDG, jakieś wizje przyszłości lub po prostu już tylko marzenia. Nie mam bogatych rodziców, nic od nikogo nie dostałem, a w tym kraju nawet nie mogę załóżyć swojej rodziny, bo albo czeka mnie samotna matka z dzieckiem, czyli wychowywanie nie swojego dzieciaka lub wieloryby, które byłyby w miarę okej gdyby tylko nie ich przebieg. Jak w tym kraju ma być kiedyś dobrze, jeśli ludzie tacy jak ja, a takich jest większość, i nie żadna patologia, a po prostu uczciwie zarabiające, tudzież oszczędzające, młode pokolenie dwudziestokilku latków, nie może w pełni rozwinąć skrzydeł i podnieść szorującą po dnie demografię kraju. Kocham Polskę jako kraj, ale co raz częściej myślę, że już tylko emigracja uratuje mnie. Może gdzieś tam wodząc palcem po mapie Tajlandii założyę swoją rodzinę. Tutaj na miejscu zostanie sama arystokracja, która będzie czekać na Czada 2m z kwadratową szczeną . #zwiazki #zalesie #przegryw #samotnosc

