Widziałam niedawno wpis jakiegoś typa o różnicy w podejściu do młodszych i starszych kobiet- że 20 latkę jakoś tak naturalnie chce czulej traktować, a na randce z 30 latką czuje się jak z własną mamą. Uświadomiłam sobie, że mam podobnie z mężczyznami. Mam 21 lat i takiego 20 letniego ładnego chłopca chce się mocno pocałować, przytulić do piersi i nigdy nie wypuszczać. Natomiast, gdy widzę zainteresowanego mną 30 latka, to mam wrażenie jakbym siedziała na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie. Żadnych ciepłych uczuć. Czy to jest ten słynny męski peak? Robienie za chodzący bankomat? Ostatnio wpadłam w króliczą dziurę redpilla i nie mogę zrozumieć jak można nie dostrzegać, że szczyt życia jest we wczesnych latach 20 (tylko trzeba być atrakcyjnym, nie mieć bagażu w postaci patologicznej rodziny i nie być kompletnie spłukanym). Reszta życia to jakieś śmieszne podrygi. Żałuję, że młodość jest tak krótka. Redpillak po 30 nigdy się nie dowie jak to jest być pięknym, młodym i nieśmiertelnym.(Możecie wątpić, że jestem młodą kobietą, więc zdradzę wam, że jestem w lekkim spektrum autyzmu, który jakoś nie przeszkadza mi życiu, ale za to pozwala dostrzegać pewne rzeczy, więc w młodych chłopcach widzę siłę i witalność, a w tym 35 letnim prawniku znużenie, sztuczną pozę i utratę kolagenu w skórze)#redpill#blackpill#tinder#zwiazki

