Moja #rozowypasek ma szansę na wymarzoną pracę. Złożyła CV już teraz, choć dopiero we Wrześniu mamy adaptację #b0mbelek do żłobka. Idzie na rozmowę z zamysłem rozpoczęcia pracy od Października. Szanse są spore. Miała szukać pracy dopiero po pomyślnej adaptacji (dziecko 2 lata) do żłobka ale czasem tak bywa jak tutaj. No i plan A zakłada typowy scenariusz czyli dziecko się pomyślnie adaptuje i oboje pracujemy - epic win. Nauczony jednak, że w moim życiu nie wszystko może iść gładko mam też plany awaryjne. Plan B zakłada żłobkowy dramat i cierpienie dziecka. Co wtedy? Nie chciałbym, żeby moja kobieta rezygnowała z kariery. Ja w swojej firmie doszedłem do ściany, szukam zmiany ale oferty mam o 500-600 zł wyższe niż tu - żaden deal. Jestem gotowy skorzystać z dodatkowych 9 tygodni dodatkowego rodzicielskiego tylko dla ojców i L4 na pół roku (mam solidny powód) a tym samym porzucić dotychczasowe miejsce pracy. Nie możemy liczyć na babcie, więc opieka jest po naszej stronie. Liczę w tym scenariuszu, że dziecko zaadaptuje się do przedszkola a ja wrócę do pracy od Września 2026 najpóźniej. W międzyczasie chcę uruchomić dwie usługi, które mógłbym świadczyć po 16 i w weekendy, by nadrobić straty dochodów po mojej stronie.Plan C - żona rezygnuje z pracy i wracamy do obecnego układu. Co myślicie? Szczególnie o planie B?

