Od ponad pół roku chodzę do psychologa. 16 wizyt. Najwyższe oceny w mieście na znanylekarz.pl. Nurt poznawczo-behawioralny.Każda wizyta zaczyna się od "co słychać" i kończy "będziemy jeszcze o tym mówić".I tyle. Żadnych rad, sugestii, rozwiązań.Powiedziałem mu kilka wizyt temu, że nie widzę żadnej poprawy, nie wiem co mam robić z jego obserwacjami, nie wiem jak to dalej ma przebiegać i ogólnie podważyłem sens moich wizyt. Stwierdził, że nie podda się mojej próbie kontroli jego pracy i że terapia wymaga czasu.I tu moje pytanie: czy rzeczywiście 16 wizyt to za mało, żeby się ogarnąć? W zasadzie to poszedłem tam z anhedonią i depresją.Czy po prostu ciągnie mnie na kasę? Z drugiej strony na klientów nie narzeka, trudno znaleźć termin, żeby się umówić.Po prostu oczekuję jakiś rozwiązań, bo samo dowiedzenie się o moich mechanizmach nic mi nie daje. (Dowiedziałem się i co?)Zastanawiam się, czy zakończyć terapię i przeczytać parę książek i będzie szybciej. Klasyczne pójście pobiegać i wyjście do ludzi jest. Nic nie daje.#depresja #psychologia #anonimowemirkowyznania

