zdecydowany-przeciwnik-42 pisze:
Programowanie to tylko w małych stopniu sam akt pisania kodu. W większości wypadków najważniejsze jest zdecydowanie CO napisać i DLACZEGO, a nie JAK. A tego menago nie zrobi sam. Klocki trzeba umieć łączyć. Najważniejsze to dowieźć VALUE, a to czy zrobisz to pisząc kod, usuwając kod, używając 3rd-party service czy robiąc due dilogence i podpisując odpowiedni kontrakt itd. finalnie NIGDY nie miało znaczenia, i często ten błąd było widać u wielu koderów co rzucali się na pisanie swojego rozwiązania tygodniami zamiast poświęcić dzień na wykorzystanie czegoś istniejącego choćby open source, dowiedz wartość dla firmy, i przejść do kolejnej sprawy.Zobacz sobie na staff-level ludzi którzy mogą spędzić całe miesiące bez napisania żadnego kodu, przerzucają to na juniorów bo to nudne bzdury, ale ich rozkminy i decyzję to być albo nie być dla milionowych kontraktów jeśli wybiorą źle jakąś technologię albo nie pomyślą o wydajności, bezpieczeństwie itd.Mnie to wręcz ekscytuje, bo “poziom” wzrasta wszystkim. Zwykły junior może o wiele więcej niż wcześniej, ale i ten staff może mniej na tych juniorów zrzucać. To co dostało po dupie to zwykle “pisanie kodu” ale sama informatyka - czyli “automatyzacja informacji” - nigdy nie obiecywała, że to pisanie kodu samemu będzie do tej automatyzacji wykorzystywane na zawsze. Ja zawsze mam w głowie, że przecież studiowałem informatykę, a nie tylko i wyłącznie klepanie kodu: metoda naukowa, inżynierska ścisłość jest do zastosowania że wszystkim, nieważne czy to IDE z kodem czy LLM z promptem.Jeśli już, to właśnie ostatni wybuch LLM jest najlepszym wydarzeniem przeciw wypaleniu się jaki można sobie wyobrazić dla tej branży IMO.