Ej wczoraj stała się alarmująca rzecz. Moja #rozowypasek podczas naszych rozmów wieczornych po moim komplemencie powiedziała mi, że marzy jej się, by kolesie też tak do niej mówli i, bo nie czuje się wcale atrakcyjna (jest atrakcyjna obiektywnie, koledzy mi zazdroszczą). Czerwona lampka mi się zapaliła. Jesteśmy razem od liceum, mamy dom, dziecko i takie coś. Mamy dostęp do swoich tel., z nikim nie pisze nigdzie, nie ma tinderów i innych. Czasem loguję się w pracy na kamerkę w domu, to jest z dzieckiem. Sama jeździ jedynie do sklepu. Boję się jednak na przyszłość. Może przecież otworzyć swojego instagrama, dodać coś bardziej hot, kolesie zaczną pisać, ona nie zna atencji od kogoś innego niż ja, więc może się zachlysnąć i bum - zdrada gotowa. Nie z wyrachowania, tylko z poczucia swieżości. Nie mam już wiele do zaoferowania i to jest problem. Wyglądam dobrze, nie czuje się cipą ale no po prostu jestem od wielu lat ten sam. Seks spoko, nawet po dziecku, choć trudniej ogarnąć czas, relacja tez spoko. Tylko tutaj kjest redflag. Dziś to "marzenie" ale to marzenie o sliniących się do niej typach moze byc podstawą złych rzeczy w przyszłości i rodzinnego dramatu. Jak reagować? Jak to zgasić nim się rozpali? Ja rozumiem, ze atencja u kobiety musi się zgadzać i obecnie bliżej jej do wiernej kury domowej ale jak odpali instagrama na grubo, to może byc różnie a cuckiem nie zamierzam być. Pytam poważnie, zeby się potem nie żalić, że mam rogi i że walczę w sądzie o dziecko. #zwiazki #logikarozowychpaskow

