Pracowałem w Holandii, Hiszpanii, Irlandii i Kanadzie, łącznie będzie tego jakieś sześć lat większych i mniejszych kontaktów i nigdzie nie widziałem jakiś systemowych przewag albo lepszej organizacji społecznej jaka deklasowała by Polskę. Nie widziałem jakiegoś lepszego wyszkolenia Policji albo bardziej kulturalnej debaty publicznej. Różnice były, często na plus dla tych krajów, ale żadnej deklasacji nie było. Skąd bierze się to ciągłe nazywanie Polski "krajem z dykty"? Nie mogę tego zrozumieć ilekroć wracam do Polski. Ta ciągła kultura psioczenia i narzekania jest irytująca. W 2010 ro było zabawne, obecnie to jest żenujące. Internet jest opanowany przez ludzi jacy nigdy nigdzie nie byli?#pytanie #przemyslenia

