Chłop ma wolny cały wrzesień i szuka pomysłu na urlop, zarabia godnie, ale znajomych brak, a nawiązywanie kontaktów nie działa u niego.Jedyny ratunek to "agresywne zwiedzanie" - cały dzień na nogach, zero przestoju, żeby mózg nie miał czasu na pierdoły typu "po co on to robi" albo "czemu sam".Maksymalnie 2-3 dni na jedno miasto, aby uciec przed myślami.Macie jakieś pomysły gdzie mógby ruszyć w tym roku?Najlepiej w Europie, bo logistyka prosta, a angielski zna, samochodu nie ma, w grę wchodzą samoloty, pociagi i flixbus.W poprzednich latach chłop zaliczył Antwerpie, Brukselę, Budapeszt, Frankfurt, Helsinki, Kopenhagę, Malmo, Monachium, Rotterdam, Rygę, Salzburg, Tallinn, Warszawę, Wiedeń.Teraz to chłop nie wie co począć, nie ma ciśnienia na zwiedzanie, bo to raczej ucieczka przed sobą, ale jest nadzieja kolejny wyjazd coś w chłopie zmieni.#przegryw #wakacje

