Opublikowane

Problemy w związku związane z używaniem marihuany

Mam od kilku miesięcy problem z moją kobietą w związku z używaniem marihuany.Krótki background. Jesteśmy już z 7 lat razem, mieliśmy wzloty i upadki ale ogółem jest dobrze i planujemy wspólna przyszłość, nie marzą mi się zdrady, ona lubi stabilność, ślub to pewnie będzie formalność w przyszłym roku.Ale też - odkąd poszedłem na studia lubiłem sobie okazjonalnie zapalić. Zawsze fajnie mnie to relaksowalo i nigdy też jakoś przesadnie nie nadużywałem(poza epizodem wakacyjnej pracy w Holandii). I zawsze mniej lub bardziej się ten temat przejawiał, bo w stresujących momentach pomagało zasnąć(rzucałem studia, zmieniałem branże, zanim dobrze trafiłem do miejsca w którym jestem teraz miałem 4 różnych pracodawców w obecnym zawodzie, zwłaszcza z początku słabo się wiodło i zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem ryzykując wszystko i stawiając na jedną kartę) i spotkaliśmy się w towarzystwie gdzie ludzie też więcej palili niż pili. Później usłyszałem o waporyzatorach i o tym, że z moimi dolegliwościami jak bezsenność, stres, bóle kręgosłupa kwalifikuje się na terapię MM.I tak sobie od kilku miesięcy regularnie waporyzuję. Z reguły nie więcej niż 2x(lekarz zalecił raz dziennie po 0.1g ale to dla mnie za często)w tygodniu, gdy mam wolne i wszystkie obowiązki zrobione. I to mam na myśli wszystkie - projekty z danego tygodnia podomykane, dom wysprzątany, posiłki przygotowane, pranie zrobione, treningi odbyte(siłownia 3x w tygodniu oraz treningi biegowe w dni wolne od siłowni). No i różowej się to przestało podobać. Jej zdarza się ze mną waporyzowac ale pewnie nie częściej niż raz w miesiącu. Twierdzi, że się uzależniam. Często nawet spotykam się u niej z wzrokiem takiego obrzydzenia gdy sięgam po urządzenie. Wzdycha, przestaje się odzywać. Boli mnie to i denerwuje.Rozumialbym gdybym zaniedbywał przez to nasz związek, ale nie - regularnie wychodzimy na randki, w wolny dzień na spacery i kawę, obiadki, w urlopy i dłuższe weekendy jeździmy w ładne miejsca, odwiedzamy swoje rodziny. Dostaje bez okazji kwiaty, docenia że zajmuję się domem i gotuję dla niej posiłki, zawsze w domu ją witam i przestaję robić cokolwiek bym robił żeby spędzić z nią czas. Mimo to chyba nie jest to dla niej wystarczające, bo narzeka że za dużo czasu spędzam na treningach - tutaj i tak już zredukowałem ilość potrzebnej mi aktywności do minimum, bo bywały tygodnie ze na siłowni byłem po 5 razy, ale proponując jej, że okej może chodzić ze mną, albo nawet jeśli nie chce na siłownię to chętnie pójdę z nią uprawiać sport jakikolwiek lubi - basen, yogę, taniec, you name it. Ale nie chciała, woli siedzieć w domu i nie ćwiczyć wcale. Nie zamierzam się dostosować do nic nie robienia.Słowem - nie wychodzi do mnie z jakąś inicjatywą innej formy spędzania czasu niż oglądanie serialu lub filmu wieczorem i zamówienia sobie sushi, bo jest zmęczona i jej się nie chce nic robić. I to w wypadku właśnie takich wieczorów sobie "jaram" te kilka strzałów z waporyzatora. Ktos kto ma porównanie jarania z jointa a robienia tego z waporyzatora wie, że wersja medyczna to nie jest jakiś uliczny upierdalacz po którym widzisz pokemony, więc działa to na mnie raczej relaksująco i uspokajająco, nie gadam od rzeczy i nie śmieję się z byle czego.No i tu pytanie do was - czy jestem uzależniony? Czy rozowa nie przesadza gniewajac się, ze powtarzam taki schemat w wolny weekend?Często rozważam, czy zawsze będę tak uzależniony od jej humorów, bo to zawsze ja muszę sie dostosować, ona nigdy. Ona ma prawo w sobotę przeleżeć caly dzień, gdy ja pracuję, jeszcze zapytać czy ogarnę sam zakupy jak wracam, bo jej się nie chce zbierać, a w domu nie zmyła nawet swojego kubka z poprzedniego dnia, i siedziala w pizamie ogladala seriale. W dodatku moja praca i hobby nie interesują ją wcale, nie lubi rozmawiac na ten temat i szybko ucina wątek, a sama pracuje w bardzo niewdzięcznym miejscu i nie robi od lat nic zeby to zmienić. Takze to nie jest tak, ze to wulkan energii ktory nienawidzi siedziec w domu i ma tysiac pomysłów na aktywności. Bo chetnie bym z nią porobil rzeczy, ale niekoniecznie stac mnie wiecej niz raz w tygodniu na obiad w restauracji, a to z reguly jedyne miejsca, nie liczac zakupow domowych i modowych, dla których wychodzimy z domu, niestety.Mogę z tego zrezygnować, nie mam innych używek, picie tylko od święta, kilka razy do roku i nieduzo, bo nie lubię i szkoda mi kalorii, rzucilem papierosy kilka lat temu, wywiozlem tez z "kompromisu" komputer z mieszkania, bo "nie byloby gdzie go postawić" jakies 3 lata temu, więc nawet w gry nie gram xd Umialbym nie palic miesiacami, co tez nie raz rozowej udowadnialem, ale po prostu nie wiem czy chcę to odstawiać. Czuję po tym wiecej korzysci niż wad, bo nie robię tego często, a pomaga wyciszyc się, zrelaksować i zasnąć.Nie chcę się juz o to kłócić, ale potrzebuję perspektywy, bo może faktycznie robię sobie krzywdę. Co myślicie?#zwiazki #uzaleznienie #wykopjointclub
017

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-sojusznik-97 pisze:
Twierdzi, że się uzależniam
@mirko_anonim: a Ty twierdzisz inaczej i zrobiłeś caly wysryw wymówek o tym jak uzywka nie wpływa aktualnie na twoje życie ( jednocześnie wprost napisales, ze zażywasz po to by poradzic sobie ze stresem i bólem plecow (zamiast iść na fizjo albo zdrowy kręgosłup)To się zdecyduj czy potrafisz sobie poradzić ze stresem w konstruktywny sposób czy wolisz używkę
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
skrupulatny-analityk-5 pisze:
Poukladaj sprawy zwiazkowe- slub koscielny lub zycie w czystosci.Narkotyki uzalezniaja i niszcza mozg, wyzsze pradpodobiensteo chorob psychicznych typu schizofrenia.Bedzie sie chcialo coraz wieksza dawke z czasem i nie zapanujesz nad tym
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

kxhb18kgpktnpxephn9xo8lv

Dodane: 29 września 2024 - 11:07:56
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy