Opublikowane

Czy książka o toksycznych osobach naprawdę pomaga?

Oglądałem sobie Wykop i ktoś wrzucił komentarz Wardęgi, jak znowu docina i szydzi z Wojtka Goli. Chwilę później wyskoczyła mi reklama książki takiej jak na zdjęciu, która w opisie ma napisane, że pomaga rozpoznawać toksyczne osoby i radzić sobie z nimi. Zastanawiam się, czy ta książka jest w ogóle dobra. Czy ktoś z Was ją czytał?W szkole byłem raczej popychadłem, sporo mi dokuczali. Próbowałem reagować na różne sposoby: śmiać się, udawać dystans, ale to tylko zachęcało ich, żeby jeszcze bardziej mi dokuczać, bo widzieli, że nic z tym nie robię i dałem sobie wejść na głowę bardziej. A kiedy już reagowałem, odpyskowałem albo oddałem, to nakręcali się jeszcze bardziej. Nie pamiętam teraz nazwy tego efektu w psychologii, ale chodzi o to, że kiedy ktoś widzi, że coś Cię rusza, to robi to jeszcze mocniej, żeby Cię sprowokować. Więc ani śmiech i dystans, ani reakcja nie pomagały.I teraz pytanie: czy taka książka może w ogóle coś zmienić? Polecacie jakieś inne sposoby, metody albo może inną książkę? Z chęcią poczytam wasze komentarze.#ksiazki #ksiazka #psychologia #depresja #pytanie #kiciochpyta

Dołączone mediagrafika

1062462-352x500
05

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

brjrxzodf73cy1adn1ne645l

Dodane: 19 lutego 2026 - 02:23:44
Opublikowane

Autor był widziany6 miesięcy temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
spokojny-pionier-6 pisze:
.
najlepiej jest być obserwatorem.
Też doszedłem do takich wniosków, ale nie zawsze da się to zastosować. W moim przypadku się nie dało. Co innego unikać kontaktu z takimi ludźmi, a co innego, kiedy oni sami wręcz proszą się o zaczepki. Mnie na przykład rzucali jedzeniem, chowali plecak, zamykali drzwi na praktykach… można by długo wymieniać, pewnie rozumiesz.Może ty potrafisz siedzieć cicho i być niewidzialny, ale niektórzy po prostu na to nie pozwalają. Szukają atencji, wrażeń, jakiegokolwiek kontaktu. Nie wiem nawet, jak to nazwać. I tak jak wspominałem - reagowałem na rózne sposoby. Dystans, reakcja, ignorowanie. @festinalente333#odpowiedz na twój drugi komentarzW swoim wpisie piszesz, że w szkole nadano mi pewną opinię i nie mogłem nic z tym zrobić, byłem ofiarą i to była sytuacja bez wyjścia. A potem wspominasz, że w dorosłym życiu nie jestem już dzieckiem i mam wpływ. Tylko że to się trochę wyklucza.Moim zdaniem wiek to tylko liczba. Kiedy patrzę na moich dawnych znajomych, widzę, że mentalnie wcale się nie zmienili. Jeśli pod koniec technikum zachowywali się tak samo, to co niby miałoby się zmienić, gdybym po szkole poszedł od razu do pracy i znowu na nich trafił? Co mógłbym zrobić innego niż w szkole? [różnica tego czasu to ile? miesiąc? od skończenia szkoły i pójścia do pracy - dosłownie przez nich nie poszedłem tam gdzie miałem praktyki, aby na nich nie natrafić]Może patrzę na to zero-jedynkowo, ale dlaczego w szkole miałbym nie mieć żadnych możliwości, a w pracy nagle tak skoro chodziłoby o tych samych ludzi i takie same zachowania? Konkretnie: co miałoby być inne?Opisywałem już sytuacje, w których próbowałem reagować, ale nic nie działało. Bycie „szarakiem”, próba bycia niewidzialnym, cichym, nieodzywającym się też już tłumaczyłem, jak to wyglądało z mojej perspektywy.
sporo osób zaburzonych czyta takie książki i doszukuje się w nich potwierdzenia, że to wszyscy w około są "źli" i toksyczni, tylko nie oni sami
Ja natomiast widziałem często komentarze podobne do Twojego pod wypowiedziami osób, które tak jak ja opisywały swoje doświadczenia. Na przykład @ania_dentist na TikToku kiedyś nagrała film o tym, że jej grupa na studiach ją odrzucała i dokuczała jej. W komentarzach ktoś napisał, że to pewnie z nią jest coś nie tak. Odpowiedziała wtedy, że jak to wytłumaczyć, skoro tylko z tą jedną grupą miała problem, a w pracy świetnie dogaduje się zarówno z pracownikami, jak i z pacjentami?Często ludzie tłumaczą to sobie w taki sposób, bo sami mieli normalne życie i nikt im bez powodu nie dokuczał. Nie mieści im się w głowie, że ktoś może być traktowany źle, mimo że nic nie zrobił. A ja mogę podać setki przykładów, gdzie tak właśnie było i to udokumentowanych.1. Tomek z Sanoka – dziecko z autyzmem, o którym pisały media i powstał reportaż w TVN. Wszyscy w szkole mu dokuczali, mimo że był spokojny, nikogo nie zaczepiał i nikogo nie obrażał. A jednak wylewali mu kefir na głowę, niszczyli ubrania. On im tak nie robił - nawet im nie oddawał. Robili to dla zabawy, grupowo, na jednej osobie.2. Przypadek studentki, której przewrócono samochód przed budynkiem politechniki, poprawnie zaparkowany na miejscu parkingowym. Wszyscy byli trzeźwi. Skakali po nim grupowo, a potem dziewczyny siadały na masce. Link do sprawy: https://wykop.pl/link/7721979/grupka-mlodych-podczas-imprezy-zdemolowala-samochodZrobiono o niej reportaż. Ona nie znała tych ludzi. Zrobili to dla zabawy.@roksii Nie jacyś dresiarze, kibole recydywiści. Tylko normiki przed imprezą. Z 50 osob stalo i się śmiało z tego dookoła i przyłaczali sie.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy