Narzeczona z którą jestem od 3 lat dobitnie zasugerowała mi że powinienem przytyć przed ślubem bo w garniturze będę wyglądał jak chuchro i że w jej rodzinie chodzą ploty o tym że może jestem na coś chory. Ślub mamy za pół roku a ja poważnie zacząłem się zastanawiać czy to ma sens bo wychodzi na to że nie podobam się jej fizycznie a żeni się ze mną pewnie z braku innej opcji albo desperacji bo wszystkie jej siostry już dawno po ślubie, nawet te młodsze. Ja wiem że nie wyglądam jak adonis ważąc 72kg przy 185cm ale bez przesady. Według wszystkich kalkulatorów bmi mieszczę się w normie na luzie. Zdrowy też jestem bo robiłem badania a że mam jasną cerę to nic na to nie poradzę. Mniej więcej już od 3 tygodni odmawiam jej seksu, nawet nie z kwestii focha czy jakiejś zemsty ale zwyczajnie nie mam ochoty się przed nią rozbierać. Jej też daleko do ideału ale kurde, akceptuje ją jaka jest i nigdy bym jej nie powiedział że "powinna" przytyć/schudnąć czy coś tam innego. Chodzą mi nawet myśli po głowie żeby zerwać z nią albo na razie przełożyć ten ślub. Może zapisać się na jakąś siłownię i jednak trochę poprawić wygląd? Tylko że nie wiedziałbym nawet jak się do tego zabrać.#zwiazki #tinder #seks #logikarozowychpaskow #suchoklates

