Opublikowane
Mirki pomóżcie rozstrzygnąć kto jest normalny a kto przesadza i jak u was w związkach długoletnich wygląda sytuacja.Otóż jestem z różowa już od lat chyba sześciu.W tym roku zmieniłem pracę i ze względu na to, że w końcu miałem czas siłę i pieniądze, zacząłem chodzic na siłownię. Tak średnio cztery razy w tygodniu, dwa razy na tygodniu, dwa razy w weekend.Kobity na taką metodę spędzania czasu nie byłem w stanie namówić ani zachęcić, nie będzie chodzić i koniec - jej wybór i nie w tym problem.Problem w tym, że czuję jak wymusza na mnie abym spędzal z nią więcej czasu, bo, jak twierdzi, spędzam ten nadmiar czasowy na siłowni.Long story short - pracuję średnio 5-6 dni w tygodniu, na zmianę raz od 9 rano, raz od 12 w południe, normalnie osiem godzin. Prace bardzo lubię.Ona natomiast nie prscuje codziennie, ale ma za to zmiany dwunastogodzinne.Prosiła abym raczej chodził na siłownię w dni kiedy mam na 12 do pracy, przed pracą, abym w te dni kiedy mam od 9 mógł wracać do domu wcześniej i "spędzal z nią czas". Próbowałem, ale takie rozwiązanie miało mnóstwo minusów - od niewyspania, poprzez zmęczenie totalne w pracy przez co nie byłem tak wydajny jakbym chcial, jak i niewyrobke czasową przez którą nawet nie byłem w stanie brać prysznica po siłowni i czułem się niehigienicznie. W dodatku muszę poruszać się z buta albo komunikacja miejska, bo nie stać nas na dwa auta, no a ona musi kawałek do pracy dojechać.Także zacząłem chodzić po pracy, przez co czuje się lepiej, fajniej mi się trenuje pod wieczór gdy jestem już rozruszany i po posilku, w przeciwienstwie do trenowania na czczo na sztywnym jeszcze niedospanym ciele. A w dodatku mogę się wyspać gdy mam późniejsza zmianę, bywalcy #silownia wiedzą jak sen jest pewnie ważny w tym wszystkim xdNo i zaczął się jazgot, że praktycznie codziennie wracam koło 20 do domu, że ona kombinuje aby mieć wolne weekendy wtedy co ja, a ja i tak wtedy(w weekendy zazwyczaj rano kiedy ona jeszcze śpi aby faktycznie moc z nią spędzić później więcej czasu) jadę na trening i ogólnie chuj ze mnie najgorszy xDRozumiem po części jej punkt widzenia, bo samemu niezbyt mi pasuje, że spędzam większość dnia poza domem, przez co na ogarnianie hacjendy mam tylko weekendy i to nie wszystkie, ale z drugiej strony - mam pasjonujaca pracę, zarabiam fajne pieniądze, no i wyglądam i czuje się lepiej ze względu na kreningi. Ona jakby hobby nie miała i czuje jakby wymagała ode mnie zajmowania jej czasu, co mnie wkurwia.Przykre to tym bardziej, bo mam wielu kumpli którzy razem z dziewczynami cisna na treningi, a jeśli nawet nie trenują, to jakoś mają te relacje na tyle zdrowe, że mają i czas na spędzanie czasu razem, jak i każde z osobna na jakieś hobby. Tutaj się czuje zgniatany jakbym to ja był powodem jej złego samopoczucia, mimo że mieszkamy razem i zawsze w prozie życia znajdziemy te dwie trzy godzinki na rozmowę, wspólna kolację, serial czy inne rzeczy, ale zawsze jak jest miło pada pytanie "idziesz jutro na siłownię po pracy?" i się zaczyna obraza majestatu jak odpowiem twierdząco ( ͡° ͜ʖ ͡°)Jak rozmawiać i tłumaczyć? Bo się nie rozejde z nią z takiego powodu, ale oboje mamy chyba dość już tego tematu a żadne nie chce ustąpić.#zwiazki #logikarozowychpaskow
025

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
@czescmampytanieTu racja, z jednej strony nie mogę zyc w pełni tak jakbym chciał, z drugiej to fajna dziewczyna i ma też wiele plusów, ale stara się mnie ciągnąć w dol.Postawiłem sprawę jasno, nie przeznaczam tego czasu na kogoś innego, nie ćpam w tym czasie, nie spotykam się ze znajomymi i nie trwonię kasy, tylko robię coś pozytywnego dla siebie i z perspektywy własnego samopoczucia - bardzo ważnego. Albo to zaakceptuje albo nie, jestem skłonny się lekko nagiąć ale tylko w przypadku gdy oboje będziemy zadowoleni, a nie tylko ona. Dzięki.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@czescmampytanieMoże masz rację, może też emocjonalnie przedstawiam sprawę na jej niekorzyść. Kaczkolwiek sprawę postawiłem jej już jasno u > cytowany tekstu!ukryty tekst
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Tu pewnie nie chodzi o czas ani o siłownię, tylko o 12 Levels of Dread. Zmieniłeś pracę, zacząłeś o siebie dbać i dziewczyna zauważyła pewnie, że robisz się bardziej wartościowy i podświadomie chce cię stłamsić, żeby nie musieć bać się, że znajdziesz lepszą.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@czescmampytanie @random_acc_vikop @Smutny_Marek @Aurielle @Hershel @Echo225Dzięki za odpowiedzi.Otóż to nie jest tak, że tego czasu ze sobą nie spędzamy wcale a wcale, ona często po pracy też jest zmęczona i często zasypia na kanapie ( ͡° ͜ʖ ͡°) i jak tylko jest wolna chwila to gdzieś wychodzimy albo jedziemy, więc to nie tak, że mam na głowie tylko pracę i siłownię, wracam do domu i ją olewam.Z resztą, jednym z powodów dla których zacząłem chodzic po pracy było również to, że jak wracałem aby być z nią wcześniej i tak często potrafiła znaleźć jakiś powód aby ze mną nie gadać, albo miała zły humor, albo nawet gdy miała wolne a ja wracałem wcześniej to miała we mnie wyjebane, nawet nie zapyta nigdy jak mi dzień zleciał :/ więc absolutnie to nie jest tak, że ona proponuje coś w zamian w tym czasie.A próbowałem wszystkiego, w sensie - lubię spędzac czas aktywnie, więc proponowałem taniec, jogę, basen, bieganie- coś żeby porobić razem, poruszać się, skoro tak nie lubi siłowni (nigdy nie była, ale tam chodzą tylko juleczki w leginsach i ludzie by się tylko na nią patrzyli xD) to proponowałem alternatywne metody aby spędzić czas aktywnie, ale nie. Zostaje tylko oglądanie seriali, łażenie po galerii, albo żarcie w restauracjach, na co w skali miesiąca aż tak często mnie nie stać i aż tak mnie to nie jara.I tak na przestrzeni lat było ze wszystkim - ja żeby dostosować się i pójść na kompromis musiałem a to ograniczyć telefon, a to oddać komputer do domu rodzinnego, bo w mieszkaniu nie ma miejsca a tak to w ogóle tylko grałem na nim i nie spędzałem z nią czasu ( ͡° ͜ʖ ͡°) spotkać się wspólnie ze znajomymi też nie, bo najchętniej by zamulała w domu a ludzie ją denerwują, do jej rodziny jechać spoko, do mojej już niekoniecznie spoko.Naprawdę już sporo takich kompromisów na zasadzie ja przestaje coś robić a ona przestaje się gniewać xD już było, ale tylko ode mnie się w tym związku wymaga. Jej kompromisem było przestanie wpierdalać mi się na telefon aby czytać czy przypadkowo jej nie zdradzam, więc różnica jest spora.Nie wiem, już zaczynając z nią być, będąc w zupełnie innym miejscu niż jestem teraz, uważałem, że posiadanie kogoś to tylko dodatek do życia a nie stawianie tej osoby na piedestał, zwłaszcza że nie widzę aby w drugą stronę też tak było.Próby zerwania na przestrzeni lat również były, ale kończyły się z jej strony atakami paniki i obietnica poprawy, gdzie po części starała się zmienić, ale później często stare nawyki wracały i jechane od nowa. No i też na przestrzeni lat u mnie zmieniło się wszystko - całkowicie nowa praca na którą poświęciłem dużo czasu i pieniedzy żeby się przebranżowić (nie, nie IT), rzuciłem studia, poznałem nowych ludzi, żyłem sam na emigracji przez chwilę, odszedłem od toksycznej poprzedniej pracy i ludzi, a u niej nie zmieniło się za wiele. Ta sama praca której nie lubi, szef to krętacz i robi wały na pieniądze, i zero chęci żeby to zmienić, mimo że narzeka średnio co drugi dzień, a każda próba rozmowy na ten temat też kończy się złością i żebym się nie wtrącał. Tak działają te słynne kompromisy w tym związku ( ͡° ͜ʖ ͡°) no i obawiam się, że beze mnie by sobie nie poradziła, bo nie byłoby jej stać na życie w wojewódzkim mieście, a wolałaby chyba umrzeć niż wynajmowac pokój w mieszkaniu z obcymi ludźmi. W dodatku czuję parcie na pierścionek, aby zacząć myśleć nad wspólnym kredytem, ale ja jestem coraz mniej do tego przekonany, boję się, że po ślubie byłoby tylko gorzej, a z kredytem na szyi byłbym skazany na chujowe życie. Ale pogadam z nią raz jeszcze i wyjaśnię jak dla mnie to ważne, po co i dlaczego to robię, posłucham propozycji co do innych metod aby aktywnie spędzić czas (choć tu się domyślam, że nic takiego nie padnie, bo ona nie chce poza spacerami robić nic co wymaga użycia mięśni i stawów) bo powoli czuję się tlamszony jakbym nic dla siebie nie mógł robić.
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cllfl6kqv00ot0m6a1r9ep9m2

Dodane: 17 sierpnia 2023 - 22:00:46
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy