Jestem po 35-tce. Zastanawiam się jak ukierunkować się w swoim życiu. Otóż nigdy nie miałem dziewczyny, ponieważ dziewczyny nigdy nie były mną zainteresowane. Nie piję alkoholu i nie palę papierosów. Aktualnie mieszkam z rodzicami. Mimo zarobku 2 średnich krajowych gdzie szkoda byłoby zostawić IT (skończone studia IT). Tak, kupiłem za te pieniądze które zarobiłem 2 mieszkania w powiatowym które wynajmuję bez kredo (przy pierwszym spora pomoc rodziców, przy drugim drobiazgowa)Myślałem o pójściu na księdza, ale mimo zainteresowania religiami - nie jestem praktykujący.Owszem, dla niektórych może to być wygryw, dla niektórych wk*rw. Zalety łatwo rzucają się w oczy - wymienię również wady.Moje wady: żyję w samotności (praca zdalna, brak znajomych), uczciwość (może gdybym umiał kłamać to bym miał lepszą pracę lub dziewczynę?), mieszkam z rodzicami.Dlatego pytanie - jak się żyje w samotności po 40-tce? Pytam, bo zakładam , że samotność jest mi pisana. Czy prawdą jest, że żyje się statystycznie krócej? Jak to wygląda pod kątem wymienionych powyżej rzeczy? Jak to z tym jest? Może wyjazd zagranicę pomoże (zmiana otoczenia na zdalnym)?#po30

