Potrzebuję porady, zbankrutowałem tak mocno, że aż trafiłem do noclegowni dla bezdomnych. Mam ukończone LO, studia musiałem przerwać, nie przywiązywałem wagi do stałego zatrudnienia, pracowałem tam gdzie w danej chwili się to opłacało (przeważnie umowa zlecenie, ciężko udokumentować), bo zawsze chciałem iść na swoje. Kilka lat temu założyłem interes, ale przez Covid bardzo ucierpiał, walczyłem prawie 5 lat o wyrwanie się z problemów, ale padłem. Teraz nie mam zdolności kredytowej nigdzie, dotacji żadnej nie dostanę bo nie mam zabezpieczenia, bank odmówił mojej propozycji układu i skończyłem z komornikiem, przez co nawet o wynajem pokoju będzie ciężko. Mam chore żyły, przez co nie mogę sobie tak poprostu pójść gdzieś cegieł na budowę ponosić czy w sklepie w ochronie postać, jak ostatnim razem zlekceważyłem to zalecenie to się skończyło 4 miesiącami L4. Zawsze myślałem o biznesie i teraz jestem po 30 bez sensownego CV, bez sensownego wykształcenia, bez środków na rozpoczęcie nowego interesu, jakbym wpadł do dołu, przy upadku niczego sobie nie połamałem, ale jest za głęboki żeby samemu wyskoczyć, muszę dostać drabinę, żeby z niego wyjść, tyle że nie ma nikogo kto by miał interes w tym, żeby mi ją dać. Jestem tak zły na siebie, że do tego doprowadziłem, że aż chyba mi to logiczne myślenie przysłoniło. Macie jakieś pomysły na to? Dotacji biznesowych dla ludzi w moim położeniu chyba nie ma, na darmowe studia jestem za stary. Myślałem nad szukaniem inwestora do nowej firmy, ale z tego co widzę to ogłasza się tylu geniuszy oferujących tylko know how, że chyba nikt nie traktuje tego poważnie. #pomoc #pomocy #bezdomnosc #biznes #depresja

