*Jak łatwo stracić wieloletnich przyjaciół*Nie wierzę już w przyjaźń między ludźmi. Zakończyłem dzisiaj znajomość z kilkoma osobami, w tym z "przyjacielem" z czasów liceum.Mieliśmy paczkę 4 rodzin. Wspólne wakacje, ferie, jakieś wypady weekendowe. Jak nie całą grupą to ci, którym pasował termin. W sumie każdy wyjazd to pytanie na grupie, że zapraszamy, czy ktoś chce jechać itd. Do tego jakieś spotkania w weekendy, wyjścia do restauracji, kina itd. Dodatkowo dzieciaki się znają, bawią się, są w tym samym wieku. Jak ktoś potrzebował pomocy to zawsze się odkładało rzeczy mniej ważne na bok, aby pomóc.Wczoraj spotkałem kumpla. Mówię; kurcze, dawno się nie widzieliśmy to może zgadamy się na grupie i na weekend u nas. Odpowiedź: w niedzielę byliśmy grupą u M, szkoda że nie wpadliście. Chyba często wyjeżdżacie bo u A. też nie byliście. Odpowiedziałem, że nie wiedzieliśmy no ale trudno. Zgadamy się może.Jakieś dwie godziny później do różowej dzwoni M: jakaś sprawa zawodowa, co tam u was. W niedzielę spontanicznie się spotkaliśmy z A i R. No do was nie dzwoniliśmy, bo no spontan taki wyszedł, nie widzieliśmy czy jesteście (kurwa, mieszkamy ulicę dalej). Poza tym no mieliśmy ostatnio wrażenie, że dziewczyny się nudzą i nie chcą z chłopakami się bawić (mam córki, reszta synów), ale musimy się spotkać, pogadać. Na co różowo spokojnie: tak tak, wpadajcie. Tylko zadzwoń, abyśmy byli w domu. Potem dzwoniła A. Różowa nie odebrała.Właśnie odwołałem rezerwację na domek na sylwestra w górach, którą zrobiłem dla całej ekipy. Myślicie, że powinienem im powiedzieć wcześniej :PA teraz na poważnie: to nawet nie jest tak, że jestem zły czy obrażony. Po prostu, po ludzku smutno. Uważasz ludzi za przyjaciół, żadnych kwasów między wami, wyjazdy udane. I nagle się okazuje, że to tylko złudzenie. Ja wiem, że zaprasza się tego kogo chce, z kim się chce, z tym się spędza czas. Tylko szkoda, że nie przeszkadzało to wpadać do nas na nasze zaproszenie, korzystać z naszego domku nad jeziorem w wakacje (rodzina M spędziła tam dwa tygodnie za free). W wieku 40 lat ciężko znaleźć nowych przyjaciół, ale nie zamierzam już utrzymywać tych znajomości. Nie wiem czy dobrze robię, rezygnując z wieloletnich znajomości, ale nie wyobrażam sobie już jakichkolwiek kontaktów z nimi.#gorzkiezale #przyjazn

