Mam 21 lat mieszkam w akademiku gdzie w wiekszosci przewazaja ukraincy no i ladne ukrainki. Czasem czuje sobie wzrok niektorych dziewczyn przykladowo jak siedze z kolega na palarni, podobno jedna gdzies mnie szuka wzrokiem tak slyszalem od kolegi. Ale jakos mnie to wszystko nie przekonuje. W swoim calym zyciu mialem tylko i wylacznie jedna bliska relacje, jedyna dziewczyna z ktora doswiadczylem fizycznosci ale to nawet nie byl zwiazek. Bardzo romantyzuje ta relacje, mimo ze byla to toksyczna znajomosc. Jest mi ciezko w to uwierzyc, zeby jakakolwiek dziewczyna byla rzeczywiscie mna zainteresowana. Od tamego momentu wlasciwie nigdy nie dostalem sygnalu wprost, ze moze byc cos na rzeczy od innych dziewczyn. Jestem taki, ze nie lubie sie narzucac. Zadna dziewczyna nie wykazuje zainteresowania, wiec nie widze sensu zeby sie plaszczyc przed jakakolwiek albo probowac. Nie potrafie uwierzyc, ze jakiejkolwiek dziewczynie moze podobac sie 172cm gosc. Z drugiej strony dobija mnie fakt, bo nie chce mi sie sluchac opowiadan znajomych jak u nich sie rozwija relacja itd., jakies calowanie, pierwszy seks - boli mnie to ze nie jestem w stanie tez tego dostac, a czas tyka bo w wakacje wracam do siebie i zostane tylko i wylacznie z myslami co moglem a czego nie zrobilem, znowu jebana samotnosc. Chcialbym miec kogos blisko, z kim bym sie rozumial, mial te same poczucie humoru. Jestem zjebany, bo czesto porownuje potencjalnie jakies dziewczyny do tamtej czy ona rzeczywiscie bylaby lepsza niz ona. Nie chce nikogo zranic, nie chce sie bawic czyimis uczuciami, ani wykorzystywac, obiecywac gruszki na wierzbie. Potencjalnie jakby ta pierwsza do mnie napisala to bym polecial jak piesek do niej, a ja nie chce takiej sytuacji. To co chce powiedziec to, ze chcialbym rzeczywiscie ta jedyna z ktora bylbym szczesliwy, wiedzialbym ze to osoba ktorej potrzebowalem przez ten caly czas.#zalesie #gorzkiezale #gownowpis

