Potrzebuję rozmowy z drugim człowiekiem (przyjaźni)- mam nadzieję tutaj znaleźć bratnią duszę. Mam stwierdzoną nerwicę lękową i depresję. Początkowo miałam bóle brzucha, trzęsienie rąk czy rozdygotanie wewnętrzne, pojawiało się gdy musiałam pójść na egzamin, rozmowę czy ważny dzień w pracy.Nerwicy nabawiłam się w domu rodzinnym. Ojciec przemoc fizyczna i psychiczna – rodzice rozstali się i nie mamy ze sobą kontaktu od długich lat. Matka toksyczna osoba, stosująca przemoc psychiczną i szantaż emocjonalny (jakiś czas urwała kontakt, jednak od 3 lat wznowiłam). Obecnie mieszkam osobno od momentu wyjazdu na studia i szczerze myślałam że powoli to samo się unormuje i zaniknie(czasami brałam leki uspokajające i chodziłam do psychologa) i ogólnie radziłam sobie dosyć dobrze.. Na początku studiów poznałam mojego wspaniałego chłopaka, który mnie w tym wszystkim wspierał i dodawał otuchy. Nasza relacja trwała 9 lat. Ostatnio po obu stronach było dużo stresu (u mnie brak pracy, ciężko mi było ją znaleźć, a u chłopaka wręcz pracoholizm, przymusowa budowa domu przez jego rodziców i brak czasu dla mnie). Też ciężko było mi wspierać go w tych trudnych chwilach, gdy sama miałam trudny czas. Postanowił się rozstać z dnia na dzień, wyprowadzić i urwać całkowicie kontakt. Nadal go kocham, zależy mi na tej relacji – bardzo mnie motywowała do działania (nie byłam bierna czy nie leżałam odłogiem, pomagałam we wszystkim aby go odciążyć z obowiązków domowych), a teraz straciłam sens życia. Przyjaciele się ode mnie odwrócili w strachu – poradzili kontakt z linią wsparcia, zamiast spróbować porozmawiać. Nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać.W chwili obecnej ciężko mi się żyje z nerwicą.. ciągle niestety mam poczucie winy, ze mogłam coś zrobić, żeby było inaczej w związku, praktycznie nie jem bo większość po jedzeniu zwracam oraz ciągłe lęki. Dosłownie wszystkiego się boję.. Mam ciągłe potok myśli, ciężko mi się skupić na czymkolwiek.. O ile mogę to staram się z nimi walczyć, ale idzie mi słabo... Zapisałam się do psychiatry na kontynuacje leczenia, chodzę do psychologa i biorę leki od rodzinnej. Jednak ciągle mam napady lęku, zwłaszcza rano gdy się budzę – trzęsę się (nie jest mi zimno), czuję niepokój w klatce piersiowej, mało jem (2 kanapki na cały dzień)…Czy ktoś z was pokonał nerwicę lękową? Proszę podzielcie się jeśli możecie, tym co mogę zrobić żeby zacząć normalnie żyć.#nerwica #depresja

