#pracbaza Piszę o porade w sprawie mojej #różowepaski, bo ma w #pracbaza tego typu sytuacje(myślę, że temat znany). Otóż moja małżonka pracuje w biurze projektowym i jest typem pracoholika, ale też jest sumienna i dokładna no i też bardzo lubi swoją robote. Ostatnio z macierzyńskiego wrociła jej znajoma ze studiów i laska nie robi dosłownie NIC a NIC - cały dzień kanapeczki, herbatki, orzeszki, fb, nawet wprost powiedziała mojej żonce że "za takie pieniądze nie będzie nic robić" - i nie robi. Są na tym samym stanowisku i tyle samo zarabiają. Przed szefunciem(koleś troche lelawy) co przyjdzie to pali głupa, że niby ma tyle roboty. Problem jest taki, że małżonke cisną z robotą jak mu---yna i zrzucają na nią non-stop tone tematów - po prostu wykorzystują, że robi robote szybko i dobrze, że już nerwowo nie wyrabia i szlag ją trafia, bo robi za trzech za wypłate jednego(ma to odbicie w życiu domowym). Oprócz tego "oczekują", żeby robiła tematy po godzinach do czego też dochodzi. Małżonka nie bardzo umie się zbuntować, a od tej laski z kolei nie egzekwują nic, dosłownie nic (laska ma wrażenie, że jest "nie do ruszenia", bo małżonki kierownik i prezes są kumplami, ale też kumplują się z siostrą tej laski, ogólnie mają dużo znajomości w branży, w samej firmie panuje klimat krewnych i znajomych królika). Zmiana pracy niestety obecnie nie wchodzi w gre.Co zrobić w takiej sytuacji ? Małżonka chciałby, żeby laska wkońcu wzieła się do roboty, ale nie chce kręcić afery - moim zdaniem z kolei powinna zrobić inbe, ale to może odnieść efekt odwrotny do zamierzonego i tylko pogłębi problem.Tak, wiem jaka narracja panuje na #pracbaza, że to moja żonka zła że chce pracować i nie daje się innym opierdzielać, ale może coś doradzicie, bo sam nie wiem jak ogarnąć taką sytuacje, a temat kręci się u nas non-stop.

