Mirki, chciałbym na chłodno spojrzeć, czy mam rację w związku, a nie wiem jak do tego podejść, jak to ocenić.Mam wrażenie, że moja #rozowypasek jest strasznie krtykancka i czepliwa, a pogarsza się to wraz z upływem czasu (kiedyś było tego mniej, mimo że tkwiłem wtedy glłęboko w spierdoleniu). Sama dużo od siebie wymaga, podobnie od innych. Zwykle gdy wróci z pracy czy dłuższego wyjazdu w ciągu pół godziny zwróci mi uwagę kilka, czasem kilkanaście razy na jakieś rzeczy, które zaniedbałem, źle zrobiłem albo nie zrobiłem. Są sytuacje, kiedy z góry podejrzewam, że tak będzie i przestaję jej słuchać, bo liczba tych uwag jest taka, że ich już nie spamiętuje.Nie jest tak, że nie ma racji. To są raczej słuszne rzeczy, moje zaniedbania. Obiektywnie zdarza mi się coś zawalić, jestem mniej staranny niż ona. Nie robi tego zwykle z agresją, tylko czepliwie jakby była zrzędliwą perfekcjonistką lat 70, a nie 30-latką.Coraz częściej reaguję na te uwagi krzykiem i agresją. Coraz częściej jak wróci z pracy, to po prostu wkurzony czekam, co zaraz odkryje jako mój błąd, o którym nie pomyślałem. I siłą rzeczy coraz częściej czuję złość, a nawet bardziej strach z nią przebywając, bo czekam na kolejne uwagi jak na ścięcie.I teraz tak: nie wiem, czy przesadzam, czy to normalne, że ludzie się tyle krytykują w związku? U moich rodziców tak nie było, ale to nie jest dobry wzorzec związku. Jak sprawdzić, czy przesadzam?#zwiazki #rozowepaski

