Co sądzicie o tym, że znajomy z którym często się spotykam w okresie letnim, a traktuje mnie jako koło zapasowe, bo często odwołuje spotkania tuż przed, albo umawia się w zależności od okazji jakie ma od innych lepszych znajomych, co roku nagle znika w okresie świątecznym i sylwestrowym chociaż domyśla się że ten czas będę spędzał samotnie? Nigdy nie zapytał jak spędzam ten czas, a tym bardziej nic nie proponował. Wiem, że teoretycznie mógłbym ja wyjść z inicjatywą, ale najpewniej wyśmiał by mnie że nie mam z kim spędzać czasu i chciałby powiedzieć coś w stylu że bym przynudzał i nie umiem się bawić. Od zawsze ustawiam siebie najniżej w hierarchii, boję się inicjować rozmowy żeby nie robić problemów innym ludziom, żeby czuli się do czegoś zobowiązani w stosunku do mnie, a pewnie nie chcą mieć ze mną nic do czynienia. Tak samo jak było dobieranie w grupy w szkole na zajęciach zawsze czekałem na koniec jak nikt nie ma i chciałem się dołączyć do tych ludzi najniżej w hierarchii. Z tego też wynikają moje upodobania seksualne #cuckold. Czy powinienem się godzić na bycie kołem zapasowym jak i tak nikt nie będzie chciał się ze mną spotykać więc alternatywą jest samotność? A prawdziwe pytanie brzmi czy można i w jaki sposób leczyć taki kompleks niższości? boję się powiedzieć o tym terapeucie #psycholog #przegryw #sylwesterzwykopem #psychiatria

