Często czytam gdzieś, ze ludziom pomagają leki na głowę. Ja nigdy z takimi nie miałem nic do czynienia i chciałbym wiedzieć czy może to być na prawdę tak kolorowo.Mam prawie 40 lat. Brakuje mi w życiu ambicji. Oraz jestem potwornie leniwy. Moje życie to przeplatanie pracy z neetowanie. A pracy jaka by nie była to nienawidzę. Przez co często ją tracę. Nic mi się kompletnie nie chce robić w życiu. Mogę śmiało powiedzieć, że ogarnięcie się (kąpiel, mycie zębów, pranie, wyniesienie śmieci, raz w tygodniu odkurzanie i umycie łazienki) i wyjście do pracy to jedyne co robię w życiu. Poza tym nic. Jem gotowce, a herbaty zrobionej samemu nie piłem od wielu lat. Bo mi się nie chce.Mam tak od zawsze. Już od dziecka. Ten leń bez ambicji ale dość bystry. Bystry może byłem bo dzięki temu mogłem się bardziej lenić. Ale mimo kompletnego wywalenia na wszystko to sobie w szkole radziłem (w sensie zdawałem, bo nie mówię o jakiś dobrych ocenach skoro nie odrabiałem lekcji w domu). Studia zrobione, gównokierunek na nieznanej uczelni. Zrobione bo rodzice chcieli, a mi pasowało parę lat wakacji. Poziom wywalenia tak duży, że rodzice prosili mnie aby zrobił prawo jazdy, a oni płacą i kupują mi auto. Nie zrobiłem do dziś. Koledzy z ogólniaka truskawki zbierali przez 2-3 wakacje aby uzbierać na kurs na prawko.Życie społeczne - kiedyś miałem i nie miałem z nim problemów. Nie jestem typowym przegrywem, nie boję się ludzi, gadam normalnie. Baa nawet dziewczyny mną się interesowały ale miałem wywalone bo to dodatkowe obowiązki. A co jakbym wpadł i miał dziecko? Ze znajomymi z pracy gadam normalnie, czasem gdzieś wyjdziemy.W domu rodzina normalna. Żadnej biedy ale też żadnego bananowego życia. Mogłem korzystać dużo, ale na zasadzie jeździć z nimi na wakacje, korzystać tam z różnych atrakcji. Miałem to gdzieś.Co w takim razie robię? Ktoś powie, że pewnie gierki, tiktoki, netflixy. A właśnie nie. Nie robię nic. Serio. Leżę i sobie dumam o niebieskich migdałach. Coś tam w necie sobie pooglądam ale nie lubię czegoś konkretnego. Nie lubię narzucać sobie, że muszę coś nadrobić albo potem śledzić w przyszłości. Nie obejrzałem od 20 lat żadnego filmu, nie znam nic z netflixów, nie przeczytałem w życiu żadnej książki, nie znam żadnego artysty muzycznego, ani nawet gatunku muzyki. Nie mam żadnej preferencji w tej materii.A mimo to, cały czas mam poczucie, że nie mam czasu, że jestem zajęty. I dla tego nie chce za nic się zabierać. Mam w domu rzeczy które dali mi np. rodzice i leżą nie otwarte od 10 lat (prezenty, ubrania, perfumy). Połowa żarówek w domu jest przepalona. Nowe dał mi ojciec. 10 lat temu. I tak sobie leżą. Mogę mnożyć takie przykłady.Czy próbowałem coś zmienić? I tak i nie. Samemu ciężko się zmusić. Byłem u psychologa (wiele lat temu). To tylko typowe gadki że musze próbować, coś mnie zatrzyma na dłużej. Jedyna dobra rada (nie dla mnie jako lenia) to wyprowadzenie się z domu. Tym sposobem rzadziej neetuje. Ale też komuś spłacam kredyt. Rodzice już powrotu nie chcą. Więc wywalam ponad połowę swojej pensji na najem i rachunki. Ogólnie kasy mi nie brakuje, odkłada się tylko jak więcej zbiorę to potem parę miesięcy neet. A reszta tych spotkać to naciąganie na kasę, tak to odbierałem. Bo w kółko to samo.Ale mimo wszystko wiem, że robię źle. Pewnie bym chciał te prawko mieć. Ale nie kosztem poświęcenia się i chodzenia na to. Pewnie auto też bym chciał. Ale jak mam wybór auto za 10tys albo 2 miesiące neetowania to wybieram te drugie. A z drugiej strony auta za 10k bym nie chciał. Pewnie bym wskazał jakieś które się mi podoba, ale nie jest ono osiągalne. A ja nawet 1/100000 bym nie zrobił w kierunku tego osiągnięcia,Myślicie, że tak po prostu mam czy jednak jakieś leki zrobią ze mnie maszynkę która z uśmiechem wstanie do pracy i będzie z zadowoleniem brać jakieś dodatkowe zadania za 150zł premii jak to robią wszyscy u mnie w pracy? Dla mnie to takie dziwne uczucie, bo ja bym się nie zgodził za premię 10tys nawet. A inni z chęcią biorą, nie spóźniają się do pracy, a w domu baba, dzieci, po pracy jeszcze siłka i gotowanie obiadu, a w weekend wizyta u rodziców. Ja u swoich nie byłem z 5 lat mimo, że mam 500m do nich xDAle nie czuje się, abym miał #depresja Nie jestem smutny. Nie mam myśli magicznych. Mam to od zawsze więc to dla mnie naturalne podejście.#neet #psychologia

