Niestety los tak chciał, że mam nisko płatna pracę na magazynie. Śmieszy mnie to jak ktoś mówi, że mogłam się uczyć. Chciałabym żeby ten ktoś, miał życie takie jak ja. W domu była totalna bieda. To nie było, że się nie przelewa. Bieda, bieda i jeszcze raz bieda. Stary alkoholik, tylko czekał, aż skończę szkole i co chwilę do mnie z tekstem: "wypier.... do roboty". Moje dwie siostry starsze znalazły sobie mężów i pouciekały z domu jak najszybciej. Też chciałam iść do pracy, ponieważ musiałam kupić sobie na zimę jakieś buty, kurtkę, a po drugie, w końcu jeść normalnie. Całe życie na zalewajkach i pasztecie za 2 zł. Całe życie w starych ciuchach, butach po kimś. Ile razy człowiek miał świerzb, wszy. Uciekłam z domu do miasta wojewódzkiego, sama w wieku 19 lat, mając walizkę i 50 zł w portfelu. Nic więcej. Trafiłam do hostelu robotniczego/pracowniczego. Dla mnie to i tak było lepsze, niż użeranie się z ojcem. Tam dostałam pracę, pokój mały na poddaszu z łazienka. Tak zaczynałam. Potem wynajęłam kawalerkę, poszłam do normalnej pracy, na magazynie. Celem było jak najwięcej pieniędzy zaoszczędzić. Brałam wszystkie nadgodziny jak się dało. Dopiero po kilku latach ciężkiej harówy, poznałam obecnego męża. Też zaczynał jako "golodupiec". Dziś się z tego smiejemy. Teraz razem, wspólnie spłacamy kredyt na mieszkanie( mamy zwykle 50 metrów, dwa pokoje) i również oszczędzamy. Niestety studia wciąż są w mojej głowie, na razie nie ma szans żeby pójść, dopóki kredytu nie spłacimy. To jest nasz cel#zalesie #przegryw #rodzina

