Błagam pomóżcie bo już nie wiem co robić. Mam 27 lat, od lat nienawidze swojego zycia, do tej pory tylko sie wsciekalem i frustrowalem, ale teraz od okolo miesiaca rozwazam jego (tj. zycia) zakonczenie. Od maja lecze sie psychiatrycznie, chodze takze na terapie. Pomoglo to w moich zlosciach i stalem sie bardziej pewny siebie. Ale poza tym nic sie w moim zyciu nie zmienilo, nie mam doslownie zadnych znajomych, poza ludzmi z pracy z ktorymi mam plytki kontakt. Tak to doslownie nikogo. Pracuje, w weekendy studiuje, tak wiec cale moje zycie wyglada tak, ze przychodze po pracy do domu zmeczony i sie ucze, codziennie zasypiam z nienawiscia do tego jak moje zycie wyglada. Pracy swojej nie lubie, a wlasciwie toksycznego szefostwa, nie mam jednak jak jej zmienic bo nie mam ani umiejetnosci ani odwagi,a placa mi calkiem niezle. To co sklania mnie do samobojstwa to brak poczucia sensu i brak kontaktu z drugim czlowiekiem. Mieszkam w malym miescie gdzie sie nic nie dzieje. Wizja wyprowadzki do Warszawy czy gdzie indziej mnie przeraza, nie wiem jak ludzie wyjezdzaja tam na studia w wieku 18 lat. Ale chyba nie mam wyboru bo juz nic mi nie zostalo. Co byscie doradzili? Gdzie w takim wieku mozna szukac znajomych, czy jest to w ogole mozliwe?#depresja #gorzkiezale #przegryw #psychologia

