Nie bardzo wiem jak poruszyć ten drażliwy temat z moją narzeczoną. Planujemy razem wesele, ślub, dziecko i oszczędzamy na mieszkanie. Mieszkamy w Łodzi i ceny najmu skutecznie potrafią uszczuplić nasze oszczędności. Ja prowadzę JDG gdzie mogę pracować z dowolnego miejsca na ziemi + zarabiam w miarę ok pieniądze (średnia około 12-13k netto po odliczeniu podatków i zusu) a różowa ma śmieciówkę za prawię najniższą krajową. Do oszczędzenia mamy jeszcze tak 200-250k żeby mieć na skromne wesele i wkład własny. Dlatego rozsądną decyzją była przeprowadzka, którą planujemy już rok. Pozwoli nam to wg. naszych szacunków odkładać te 3k więcej na miesiąc ponieważ koszty życia jak i najmu w mojej rodzinnej mieścinie są o wiele niższe + rodzina mi przepisała bardzo dużą działkę pod budowę domu więc możemy się budować pod zastaw.Ja miałem pracować dalej tam gdzie pracuje a różowa miała szukać pracy w mojej rodzinnej miejscowości. Jak się uda to w zawodzie a jak nie to byle UOP i macierzyństwo za dwa lata. Zaproponowali jej jednak UOP, jakiś miesiąc przed planowaną przeprowadzką i nie wiem jak ją przekonać do tego, że to bardzo zły pomysł. Dostała to UOP tylko dlatego, że rzuciła wypowiedzenie na stół a teraz nasze plany nam się sypią. No i z jednej strony nie chce jej pozbawiać pracy w zawodzie bo oboje nie mamy jeszcze 30 lat, z drugiej strony chciałbym wskoczyć na następny etap życia jakim jest dom i rodzina. Może też ja myślę krótkowzrocznie, ale wydaje mi się, że jak się już ma te 28 i 27 lat to warto już myśleć o własnym miejscu i dziecku a nie łasić się na łaskę Janusza bo łaskawie daje UOP.Boje się, że utkniemy w tej łodzi na wynajętym mieszkaniu i własne mieszkanie będzie za 10 lat zamiast za 5.Rozumiem też jej logikę, w mojej miejscowości szanse na znalezienie pracy w jej zawodzie są bardzo małe i chce nabić sobie jeszcze doświadczenie przed przerwą na macierzyństwo. #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki

