-28 lat-singiel-5500 Netto na etacie w Polsce B (od lipca 6400 netto)-dodatkowa praca 3400 netto-łącznie 9,5h w robocie (10 licząc dojazdy)-jedynie 4 godziny wolnego w tygodniu z czego 2h to siłownia albo basen-własne nowe mieszkanie 42m-kredyt na 25 lat z ratą ok 2000zl, który mam zamiar spłacić w max kilkanaście latI co robić w tej sytuacji? Czuje, że nie wyrabiam psychicznie tego zapierdolu, nie mam kompletnie czasu dla siebie. Wychodzę z domu i wracam na wieczór, zanim po treningu zjem, zrobię pranie, ugotuję obiad, to zostaje mi jakieś 30 minut do godziny i muszę iść spać, aby przynajmniej przespać się te 6:30-7 godzin. Czy na serio tak wygląda życie?Niby dobrze, bo dużo zarabiam w miejscu, w którym mieszkam i praktycznie pensje główną odkładam w całości, ale jakim kosztem?. Mogę zejść godzinowo, ale to będzie się wiązało z pensją dodatkową 1600-2500zl miesięcznie, więc mi się to nie uśmiecha. Kult pieniądza kompletnie mnie otumanił. Chce ciągle więcej i więcej.Znam troche osób, którzy tak samo się zapracowują i nawet jeszcze bardziej niż ja i mają takie same problemy, czyli brak siły, czasu czy depresja.Chciałbym mieć w dupie wszystko jak większość osób i po etacie sobie leżeć jajami do góry, ale czułbym wtedy, że marnuje swój czas i życie.Co byście zrobili w mojej sytuacji i czy ma ktoś z was podobnie?Z drugiej strony zawsze lepiej to niż praca po 12h w jakiejś kolchozowni fizycznie za jakieś 7300 netto.#pracbaza #depresja #zalesie

