Mam duży problem z żoną i/lub moimi zarobkami, co psuje nasz związek.Żona chce, żebym więcej zarabiał albo zmienił pracę, ale jak próbuję się czegoś nowego uczyć, to czepia się, że za dużo czasu spędzam przy komputerze.Ja lvl 35, ona lvl 32. Jesteśmy rok po ślubie. Nie mamy dzieci, ale planujemy mieć. Wynajmujemy mieszkanie za 2200 zł miesięcznie. Odkładamy na wkład własny, żeby kupić własne mieszkanie 3-pokojowe. Jeździmy 16-letnim samochodem.Obecnie pracuję jako administrator IT (głównie Linux, czasem rzeźbię coś w PHP, Bashu, Pythonie) na UoP z zarobkami około 6500 zł na rękę, co wg mnie jak na polskie warunki to nie jest aż tak źle. Żona zarabia około 4800 zł na rękę.Zastanawiałem się, na co mógłbym się przebranżowić, żeby więcej zarabiać.Kiedyś robiłem hobbystycznie różne projekty na Arduino, więc pomyślałem, że może mógłbym zostać programistą C/C++ embedded.Żona chce, żebym w tygodniu wysyłał przynajmniej jedno CV, ale ja na razie nic nie umiem, więc nic nie wysyłam. Ona chyba myśli, że jak potrafię migać LEDem podpiętym do GPIO, to już mogę aplikować na juniora. Ona nie zdaje sobie sprawy, ile czasu zajmuje ruszenie z tematem. Samo zainstalowanie i skonfigurowanie IDE i toolchaina (na bazie tutoriali z youtuba) to kilka godzin. A gdzie jeszcze czytanie dokumentacji układu, żeby nie spalić wejść/wyjść.Myślałem też, żeby przebranżowić się na sztuczną inteligencję, bo ostatnio jest na to duży hype, ale tutaj znowu problemem jest czas, np. kurs Andrew Ng zajmuje 60 godzin. To wychodzi 1 godzina dziennie przez dwa miesiące. Nie wiem, czy ona by to zaakceptowała. A to dopiero podstawy podstaw. Większą praktykę można dopiero zdobyć realizując własne projekty, a nad tym raczej trzeba spędzić więcej niż godzinę dziennie.Dodatkowo, w ciągu ostatnich 2-3 lat nastąpiło trzęsienie ziemi na rynku. Eldorado w branży IT się skończyło, bo ChatGPT coraz częściej zastępuje programistów. Nikt już nie zatrudnia juniorów, a czytałem, że nawet midowie mają problemy ze znalezieniem pracy.Czasem wydaje mi się, ze przyczyną naszego problemu jest to, że mamy nieco inne podejście do oszczędzania pieniędzy na wkład własny i ogólnie do życia. Ja jestem gotowy na zaciskania pasa i poświęcenie czasu na naukę, a ona raczej nie chce ograniczać wydatków i nadal zamawiać rzeczy z Zalando i chodzić do kina, teatru, restauracji.Jeszcze dodam, że żona często mi pokazuje posty z facebooka swoich koleżanek, które chwalą się wyjazdami na Zanzibar, Malediwy, Korfu. Albo ciągle pyta, dlaczego jeździmy takim słabym samochodem (Opel Astra z 2009 roku).Czy mieliście podobny problem w związku? Jak go rozwiązać?#zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #programista15k #rozwojosobisty

