Nie mam swojej rodziny (ojca nie znałem, matka zmarła jak miałem 19 lat, innych osób brak), jestem zaręczony z dziewczyną, którą znam od czasów studiów. Jesteśmy lvl 30. Z tych powodów na spotkania rodzinne jeździmy wyłącznie do niej. Co więcej, jestem pełnym introwertykiem, niezbyt towarzyskim: mam jednego prawdziwego przyjaciela i jednego dobrego kolegę. Nie potrafię utrzymywać powierzchownych znajomości, męczy mnie small talk. Tzn. znam normy społeczne, jestem kulturalny i życzliwy, ale unikam skupisk ludzi, hałasu, rozmowa o niczym męczy mnie po 5 minutach. Dziewczynę poznałem po studiach w pracy. Z charakteru niemal jak ja. No i teraz główny problem. Planujemy ślub. Ona ma dużą rodzinę i znacznie więcej znajomych. Ze swojej strony mogę zaprosić tylko tych dwóch facetów: przyjaciela i kolegę. Obaj bez pary. Czyli w sumie 2 osoby ode mnie. Od niej: ponad 70. Nie chcieliśmy dużej ceremonii, ale jej rodzice się uparli i całość finansują. 1) Czuję, że będzie mi bardzo niezręcznie na ślubie i weselu (na szczęście tylko cywilny). 2) Głupio mi, że tylko 2 osoby ode mnie.Czy możecie mi dać radę, jak to przetrwać, zracjonalizować sobie i po prostu spróbować cieszyć się z tego wydarzenia chociaż w ograniczony sposób? Wydarzenie w połowie czerwca. Wiem, że to chyba nie do uniknięcia, ale będę bardzo wdzięczny za ograniczenie szyderstw do minimum. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich.#slub #vejt #zwiazki

