Mam dziwny problem ze swoją kobietą. Jest to istota inteligentna, ale nie radzi w pracy z zadaniami które są znacznie poniżej jej możliwości intelektualnych przez stres - tak mniemam. Miała mierzone IQ, wskazanie znacznie powyżej średniej, skończyła ścisłe studia, zrobiła jakąś podyplomówkę, ma masę certyfikatów. Ogólnie - nie jest głupia. Ale nie radzi sobie w pracy. Gdy patrzę jak pracuje (a czasami woła mnie do pomocy, więc widzę jak rozumuje, jak klika, jak myśli) to dochodzę do wniosku, że w pracy przemienia się w czystej krwi "debila". Zazwyczaj gdy problem ją przerasta wpada w histerię i panikę, po czym przychodzę ja i powoli prowadzę ją za rączkę w nieswojej branży i okazuje się, że problem daje się rozwiązać w mniej niż 5 minut. Nie pojmuję tej dychotomii.Wydaje mi się, że dzieje się z nią coś złego gdy tylko czuje najmniejszy stres, presję, wówczas przestaje myśleć. Dosłownie przestaje myśleć.Czy wasze kobiety też tak mają? Może były w stanie to zmienić? Teraz już w kolejnej pracy jest o krok od złożenia wypowiedzenia, bo sobie nie radzi z zadaniami, które są proste w gruncie rzeczy.#logikarozowychpaskow #rozowepaski

